PRZECZYTAJCIE NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM !
Jeszcze nie dawno byłam zwyczajną nastolatką kochającą zabawę, z niewielką ilością alkoholu . Uwielbiałam zwiewne sukienki i kolorowe wzory . Codziennie się malowałam i dość często prostowałam włosy mimo iż mam je z natury proste jak druty . Co ja gadam ? Uwielbiam moje włosy, a od dwóch miesięcy farbuje końcówki . Strasznie mi się to spodobało . Ale przypominam , że od wczoraj jestem już inną osobą, a przynajmniej powinnam być . Bo jak na razie dalej mam szafę przepełnioną wszystkimi kolorami tęczy, szpilkami i biżuterią . Nie chciałam się zmienić .. więc dlaczego ja to robię ? Chociaż wiem , że to jest ryzykowne to i tak ciągnie mnie do tego innego towarzystwa .
Zsunęłam jedną nogę na podłogę . Nie miałam ochoty wstać . Położyłam ją z powrotem na pościel . Już wam chyba wspominałam, że jestem leniwa . Otworzyłam powoli oczy i spojrzałam na malutką plamkę na suficie, która powoli się powiększała . Chwila ... O Boże pająk ! Sturlałam się na dół i na czworaka podeszłam do ściany . On wisiał nade mną ! Fuj .. ! Nienawidzę tych paskudnych zwierząt . Nie ważne czy to jest żyjące stworzenie tak jak my, sięgnęłam po kapeć i zabiłam tę bestię . Od razu przestałam być zmęczona . Źrenice miałam szerokie, a oddech przyspieszony . Taka jest właśnie moja reakcja na pająki . Angel zawsze mi mówiła że nic mi nie zrobią, ale po prostu nie potrafię .. nie potrafię żyć z takim ohydnym czymś w domu .
Poczłapałam się do łazienki . Zdjęłam z siebie piżamę i wskoczyłam pod prysznic . Umyłam się płynem pachnącym samymi grapefruitami . Wyszłam cała mokra . Owinęłam się ręcznikiem i spojrzałam w lustro . Tak, dzisiaj na sto procent muszę się pomalować . Wyglądam okropnie . Umyłam zęby i wyszłam z łazienki . Zauważyłam, że mój telefon wibruje i świeci .
- Halo ?
- Urwij się z lekcji - po głosie poznałam, że to Kate .
- Co ? - nie zrozumiałam - Czemu ?
- Spotkanie zostało przełożone na 12:00 .
- Jakie spotkanie ?
- Raz, raz ! Ubieraj się . Będę po ciebie za pół godziny .
Rozłączyła się . Nie lubiłam się zrywać z lekcji . Zrobiłam to tylko raz i nieźle mi się dostało . Miałam naganę od nauczyciela i karę od mamy na dwa miesiące . Przypomniałam sobie, że jestem pełnoletnia . Powiedziałabym nawet , że jestem dorosła .
Ona mówiła coś o jakimś spotkaniu . To już dzisiaj poznam tą jej bandę ? Muszę ubrać się tak jak mi kazano . Weszłam do garderoby i usiadłam na podłodze . Była dość wygodna, miała bardzo miękki biały dywan . Rozglądałam się po półkach . W końcu wybrałam to http://stylistki.pl/zwyczajnie-3-1-262744/ . Nie było to zgodne ze wskazówkami Kate, ale miałam to gdzieś . Chociaż jak przyglądałam się sobie w lustrze to nie było źle . Poza kolczykami . Nie byłaby z nich zadowolona, ale to moja natura . Rozczesałam sobie włosy i zostawiłam je rozpuszczone . A przynajmniej chciałam . Gdy zobaczyłam jak bardzo pasują do mojej stylizacji, zrezygnowałam i związałam je w luźnego kitka . Zbiegłam na dół po drodze łapiąc telefon . Gdy byłam w kuchni usłyszałam dzwonek do drzwi . Podeszłam do nich . Złapałam za klamkę i powoli pociągnęłam do siebie . Ujrzałam tam białowłosą . Wyglądała tak jak się spodziewałam . Miała rozdarte spodnie do kolan , a do tego czarną koszulkę z napisem 'Nirvana' . Tym razem nie miała rozpuszczonych włosów . Związała je w kitka , a w ustach miała gumę .
- Idziemy ?
- Tak .. chyba tak .
Dziewczyna nie zwróciła uwagi na drugie słowo . Cóż . Małymi kroczkami podreptałam za nią .
- Twój samochód ?
Wskazała na niebieskiego volkswagena .
- Tak .
Skrzywiła się . Nie podobał jej się wygląd mojego auta . Cofnęłam się do domu i sięgnęłam kluczyki z szafki . Skierowałam się w stronę pojazdu podrzucając je . Otworzyłam drzwi . Kątem oka spojrzałam na białowłosą . Usiadłam na miejscu kierowcy . Oparłam rękę o drzwi do samochodu .
- Wsiadasz czy nie ?
W końcu ruszyła się i posadziła swoje cztery litery na miejscu obok mnie .
- To gdzie mamy jechać ?
- Będę cię kierować .
Włożyłam kluczyk do stacyjki i ruszyłyśmy . Kate była taką moją nawigacją . Co prawda nie miała tak wkurzającego głosu jak ta facetka , ale podawała mi bardzo podobne wskazówki typu ,, skręć w prawo " lub ,, za 100 metrów skręć w lewo " .
Po 10 minutach stanęłyśmy na parkingu . Nie było tam ani jednego samochodu co mnie trochę zdziwiło . Powoli wysiadłam i rozejrzałam się . Moja towarzyszka chwilę później stanęła obok mnie .
- To tu ?
- No .
- Na pewno ?
- Tak, chodź .
Złapała mnie za nadgarstek i pociągnęła w stronę ... no właśnie . Gdzie ? Przed siebie, to na pewno . Ale tak czy inaczej znalazłyśmy się na kolejnym parkingu . Pustym . A na środku stał samochód , a wokół niego grupka ludzi . Podeszłyśmy do nich . To akurat nie było dziwne . Można było się tego spodziewać .
- Siema !
Kate podeszła do każdego i przywitała się . Było tam 3 chłopaków . Jeden z nich , brunet , opierał się o czerwony sportowy samochód .
Dwóch stało obok . Obydwoje byli łysi . Jeszcze była jedna dziewczyna . Miała różowe włosy do pasa . Białowłosa do niej podeszła, przytuliła ją i pocałowała w policzek . Okej . Rozumiem . Czyli Kate jest lesbijką . Chociaż pocałunek w policzek chyba nie oznacza homoseksualizmu, nie ? Dobra .
- To jest Lauren !
Spuściłam głowę na dół . Wszyscy nie pewnie odpowiedzieli mi zwykłe ,,siema" . No, oprócz jednego niebieskookiego . Stałam jak wryta . Nie wiedziałam czy zacząć z kimś gadać, czy może poznać ich imiona . Jednak moja towarzyszka mnie wyprzedziła .
- To jest Samantha, a to Chris, Jason - wskazała na łysych , można było ich jednak odróżnić, ten pierwszy miał zielone oczy i wielki tatuaż tygrysa na ramieniu, a drugi szare oczy i był trochę gorszej postury niż Chris - i Louis .
Brunet zaczął mi się przyglądać .
- Ty jesteś Lauren tak ?
Kiwnęłam głową . Nie wiedziałam co mam na to innego odpowiedzieć . Bo raczej mam tak na imię . W końcu zaczęła się zawzięta rozmowa . Znaczy, pomiędzy nimi . Ja tylko stałam i się im wsłuchiwałam . Konwersacja się rozkręcała i rozkręcała , a ja stałam jak taki słup soli . Co miałam niby mówić , jak się do mnie nie odzywali ? Właściwie jak teraz tak o tym myślę to nawet na mnie nie spojrzeli . Poza Kate i Louisem . Dlaczego tak się na mnie patrzył ?
- To o której ? - usłyszałam kawałek rozmowy .
- O ósmej pasuje ?
- Pewnie - wszyscy odpowiedzieli, oprócz mnie . Ja pogrążyłam się w przemyśleniach .
- Lauren ?
- Yy ... Tak ?
- Idziesz dziś ... ?
- Tak .. Jasne .. A gdzie ? - mojego pytania już nikt nie usłyszał .
Wszyscy się ze sobą pożegnaliśmy . Spacerkiem z białowłosą wracałyśmy do samochodu .
- Co o ósmej ?
- Hm ? - spojrzała na mnie .
- Co się stanie o dwudziestej ?
- Idziemy na imprezę .
- Dzisiaj ? - rozszerzyłam źrenice .
- No . A co ? Masz jakieś plany ?
- Tak ... znaczy nie . Nie mam planów .
- To dobrze . Pamiętaj , o ósmej przed Las Vegas Club . Będę na ciebie czekać .
- Okej .
Wsiadłam do samochodu . I ruszyłam do domu . W co ja mam się niby tam ubrać ? No właśnie !
- W co ja mam się ubrać do tego klubu ?
- Eh .. widocznie będę musiała przyjść wcześniej i ci pomóc .
Przymrużyłam oczy . Nie mam zamiaru wyjść na imprezę w dresach lub tym podobne . Wjechałam na podjazd . Stanęłam tuż przed garażem . Wysiadłam i podeszłam do drzwi .
- To o której będziesz ?
- O siódmej .
- Okej .
Weszłam do domu .
- Jestem !
Krzyknęłam . Oparłam rękę o ścianę i zdjęłam buty . Poszłam do kuchni . Była tam moja mama czytająca jakieś papiery .
- Gdzie tata ?
- W pracy - odpowiedziała krótko nie odwracając wzroku od kartek .
- A David ?
- Na górze .
- Aha .
Nie odezwała się . Wzięłam jabłko i usiadłam na blacie .
- Obrabowałam bank, później porwali mnie kosmici, a jutro lecę na wojnę bo ukradli mi telefon .
- Dobrze .
- Eh ... Fajnie, że mnie słuchasz .
- Hm ? - spojrzała na mnie .
- Nie nic .
- Aha .
Moja mama nigdy nie była tak zajęta . Co niby było ważniejsze od jej córki ? Ale nie to, że ma patrzeć na mnie i tylko na mnie . Po prostu moja rodzicielka nienawidziła papierkowej roboty . Zostawiała to ojcu .
- Idę dziś na imprezę .
- Ok .
Przewróciłam oczami . Zeskoczyłam z blatu i jedząc owoc poszłam na górę . Spojrzałam w lustro . Jestem ciekawa jak ubierze mnie Kate . Niestety muszę poczekać do dziewiętnastej . Na palcach podeszłam do drzwi do pokoju mojego brata . Złapałam za klamkę i je popchnęłam . Z trudem dało się je w ogóle ruszyć . Oczywiście . Pod drzwiami leżała wielka sterta brudnych ubrań . Oparłam się o nie i z całej siły je popchnęłam . Weszłam do pokoju . Stanęłam w progu i zmierzyłam wzrokiem pomieszczenie . Wszędzie porozwalane ubrania, rolety zasłonięte . Na biurku było pudełko od pizzy . Miało co najmniej trzy miesiące . Na łóżku leżał David . Słuchał muzyki machając nogą, zapewne do rytmu . Podeszłam powoli do niego . Miał zamknięte oczy . Dopiero gdy usiadłam obok zauważył moją obecność .
- Jak długo tu już jesteś ?
- Dość długo żeby odechciało mi się tu przychodzić - uśmiechnęłam się .
Spojrzałam na jego ręce . Nerwowo przesuwały się po ekranie telefonu . Zdjęcie jego z Megan stojące na półce było odwrócone . Spojrzałam znowu na Davida .
- Z tobą i Meg wszystko w ...
- Tak .
Wypuściłam głośno powietrze z ust . Czyli nie mam się wtrącać tak ? Okej . Jak chce . Chciałam tylko pomóc . Wstałam i podeszłam do okna .
- Wpuść tu trochę światła .
Odsłoniłam rolety . On zakrył oczy ręką .
- Zasłoń to .
Ja tylko się uśmiechnęłam i wyszłam . Usłyszałam dzwonek . Zbiegłam na dół . Otworzyłam drzwi . Nie byłam pewna czy to ta sama Kate, która godzinę temu stała na odludziu i paliła fajki . Miała na sobie czarną obcisłą sukienkę, tego samego koloru szpilki i dość dobrany makijaż . Z początku jej nie poznałam . Lekko uchyliłam drzwi wpuszczając ją do środka . Właściwie nie miała za dużo do zdejmowania . Tylko buty i cienką skórzaną kurtkę . Pociągnęłam ją na górę . Usadowiłam na łóżku, a sama stanęłam przed nią i nie wiedziałam za bardzo co robić .
- No nie najgorzej tu masz .
- Nie czas teraz na oglądanie wystroju . Powiedz mi co ja mam ubrać ?!
Westchnęła głośno i wstała . Weszła do mojej garderoby . Przeglądnęła każdą półkę, wieszak i szufladę .
- Nic nie masz ..
Ciężko opadłam na pufę w rogu .
- Mam !
Wyciągnęła dość małą szmatkę .
- Gdzie ty to znalazłaś ?
- Za wszystkimi sukienkami .
Uśmiechnęła się i wcisnęła mi to . Przebrałam się . Rozpuściłam włosy i je rozczesałam . Pomalowałam się po czym wyszłam z łazienki .
- A do tego te buty .
Podała mi strasznie wysokie szpilki . Założyłam je . Obie stanęłyśmy przed lustrem . Ta 'szmatka' sięgała do połowy ud . Była obcisła . Tak przylegała do mnie, że chyba podkreśliła każdą część mojego ciała . Miała kolor czerwony . Jak buty .
- Wyglądam jak dziwka .
- O to chodzi .
Powiedziała poprawiając sukienkę . Wzruszyłam ramionami . No, jeśli tak ma być, to ok . Natapirowała nam jeszcze włosy i byłyśmy gotowe . Wzięłam małą torebkę . Włożyłam ... a właściwie zmieściłam tam tylko portfel i telefon . Sięgnęłam jeszcze po katanę, bo w nocy będzie raczej zimno, a nie chcę ryzykować i się przeziębić . Zeszłyśmy na dół . Siedział tam mój brat .
- Co to za przystojniak ? - szeptem spytała się mnie Kate .
- Nikt ważny .
David zagwizdał .
- Gdzie to moja siostra się wybiera w takim stroju ? I to beze mnie ?
- Mama wie .
Widziałam jak uśmiech schodzi z jego twarzy . Chyba nie o to mu chodziło . Myśli, że może na mnie naskarżyć ? Nie sądzę . Złapałyśmy taksówkę i pojechałyśmy prosto pod klub . Byli tam już wszyscy . Przypieczętowaliśmy imprezę kieliszkiem wódki . Tak nawiasem mówiąc nie mam zielonego pojęcia skąd wzięli kieliszki i alkohol i chyba wolę nie wiedzieć . Weszliśmy dumnie do środka . Głośna muzyka od razu zagłuszyła nasze rozmowy, a co gorsze - myśli . Usiedliśmy przy jednym ze stolików . Ułożyłam się wygodnie na kanapie . Szybko zamówiliśmy jakieś sześć kolejek .
Świetnie się z każdym dogadywałam . O dziwo . Śmialiśmy się cudownie bawiliśmy .
- Palisz ?
- Yy ... Nie ..
Sam podniosła jedną brew do góry i chwilę później miała już Marlboro w ustach . Patrzyłam jak kłęby dymu unoszą się do sufitu .
- Albo .. daj .
Dziewczyna uśmiechnęła się i podała mi paczkę oraz zapalniczkę . Włożyłam pomiędzy wargi papierosa i podpaliłam . Zaciągnęłam się po czym wypuściłam dym z ust . Paliłam pierwszy raz więc musiało to dość zabawnie wyglądać . Kilka minut nawet nie minęło, a przede mną stało kolejne pięć kieliszków . Po ich wypiciu byłam już nieźle wstawiona . Jeśli tak policzyć to tych 'drinków' było może 10 ... albo 12 . Chociaż możliwe, że więcej . Wiedziałam co się wokół mnie dzieje i mówiłam dość wyraźnie, ale niektórych rzeczy nie byłam świadoma .
- Zatańczysz ?
Podniosłam głowę . Stał tam chłopak o zielonych oczach .
- Pewnie .
Uśmiechnęłam się i oddałam się rytmowi muzyki . Tak przetańczyłam chyba z siedmioma chłopakami . Ani jednego nie znałam . Przed północą bawiłam się już tylko ze znajomymi . Zauważyłam jak w moją stronę idzie znajoma mi osoba .
- Angel ?
Podeszła do mnie wysoka blondynka ubrana w beżową sukienkę i baletki .
- Co ty tu robisz ?
Nie sądziłam, że ją tu spotkam . I jak ona wygląda . Nie ubiera już się jak Kate jej mówiła ?
- Zapytałabym o to samo . Co ty w ogóle masz na sobie ?!
- Kilka dni temu też się tak ubierałam . A teraz ? - zmierzyłam ją wzrokiem od czubka głowy aż do stóp .
- Przejrzałam na oczy ! I tobie radzę też tak zrobić .
- Jak na razie nie mam zamiaru . Skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej .
- Chodź . Idziemy .
Złapała mnie za nadgarstek .
- Puszczaj !
Wyszarpnęłam rękę z uścisku blondynki . Zmarszczyła czoło i poszła . Patrzyłam jeszcze jak znika pomiędzy ludźmi .
- Dobra robota .
Poczułam czyjąś rękę na ramieniu . Odwróciłam się i ujrzałam radosną twarzyczkę Kate . Uśmiechnęłam się . Wzięłam dziewczyny na parkiet i tańczyłyśmy dalej . Zapomniałam o rozmowie z Angel . Niech zdecyduje czego chce .
Około trzeciej nad ranem wyszliśmy z klubu . Dopiero teraz zauważyłam, że Louis cały czas mi się przygląda . To było dość ... dziwne , ale przestałam zwracać na to uwagę .
Nie dość, że do domu wracałam sama to jeszcze na piechotę . W końcu po jakichś 45 minutach obijania się o każdy płot i słup dotarłam do domu . Delikatnie przekręciłam klucz w zamku i weszłam do środka . Zdjęłam buty i po ciemku szukałam schodów .
- Gdzie byłaś ?
Nagle światło się zapaliło, a na środku salonu stała moja rodzicielka .
- Przecież ci mówiłam .
- Co ? Nic nie słyszałam .
- Robiłaś coś przy papierach i mnie nie słuchałaś jak zwykle .
Naburmuszyłam się .
- Gdybyś mi powiedziała, że idziesz na imprezę to bym słyszała .
- Ale ja ci mówiłam ! Z resztą nie muszę się tłumaczyć !
Krzyknęłam i pobiegłam na górę . Słyszałam ostatnie wołanie mojej mamy lecz zignorowałam to . Weszłam do pokoju . Podłączyłam mojego iphone do ładowarki . Przebrałam się w piżamę . Położyłam się i Morfeusz zabrał mnie do swojej krainy .
-------------------------------------------------
Hejo ;3
W końcu napisałam ten rozdział ;_; Trochę się namęczyłam i mam nadzieję, że to docenicie :D
To ja teraz muszę trochę na was pokrzyczeć ...
Dlaczego nie komentujecie ? Ilość odwiedzanych wzrasta , a komentarzy zero ._. . Jeśli pod tym rozdziałem nie będzie chociaż jednego komentarza nawet nie zacznę pisać . Nie dajecie znaku życia a dla mnie to na prawdę dużo znaczy . Wiem, że chociaż jedna osóbka to czyta i bym była szczęśliwa dzięki tym komentarzom . Ja pisze to dla was , a nie tylko dla siebie .. Proszę was :c ...
<3
PS. Ustawiłam, że już można komentować nie będąc zalogowanym. Czyli 'anonimowi' :d .

Widzę, że jestem już na "krawędzi". Nie przejmuj się brakiem komentarzy, a jak nie to postaraj się po polecać bloga. Nie wiem czy masz zwiastun czy też nie, ale jakbyś chciała to mogę ci zrobić. Każdy kiedyś zaczynał i zupełnie cię rozumiem. Postaram się powysyłać twój link do bloga do kilku osób, żeby jakoś cię wesprzec. Postaram się pomóc, a teraz życzę ci duuużo weny i proszę nie rezygnuj. Nie warto!
OdpowiedzUsuńPrzy okazji zapraszam do siebie na nowy rozdział: http://wish-youu-were-here.blogspot.com
Dziękuję , na prawdę zmotywował mnie ten komentarz :3 Fajnie by było jakbyś zrobiła dla mnie zwiastun byłabym bardzo wdzięczna :D Czytam już twój blog i jest świetny, pozdrawiam :3
OdpowiedzUsuń