PRZECZYTAJCIE NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM !
Jeszcze nie dawno byłam zwyczajną nastolatką kochającą zabawę, z niewielką ilością alkoholu . Uwielbiałam zwiewne sukienki i kolorowe wzory . Codziennie się malowałam i dość często prostowałam włosy mimo iż mam je z natury proste jak druty . Co ja gadam ? Uwielbiam moje włosy, a od dwóch miesięcy farbuje końcówki . Strasznie mi się to spodobało . Ale przypominam , że od wczoraj jestem już inną osobą, a przynajmniej powinnam być . Bo jak na razie dalej mam szafę przepełnioną wszystkimi kolorami tęczy, szpilkami i biżuterią . Nie chciałam się zmienić .. więc dlaczego ja to robię ? Chociaż wiem , że to jest ryzykowne to i tak ciągnie mnie do tego innego towarzystwa .
Zsunęłam jedną nogę na podłogę . Nie miałam ochoty wstać . Położyłam ją z powrotem na pościel . Już wam chyba wspominałam, że jestem leniwa . Otworzyłam powoli oczy i spojrzałam na malutką plamkę na suficie, która powoli się powiększała . Chwila ... O Boże pająk ! Sturlałam się na dół i na czworaka podeszłam do ściany . On wisiał nade mną ! Fuj .. ! Nienawidzę tych paskudnych zwierząt . Nie ważne czy to jest żyjące stworzenie tak jak my, sięgnęłam po kapeć i zabiłam tę bestię . Od razu przestałam być zmęczona . Źrenice miałam szerokie, a oddech przyspieszony . Taka jest właśnie moja reakcja na pająki . Angel zawsze mi mówiła że nic mi nie zrobią, ale po prostu nie potrafię .. nie potrafię żyć z takim ohydnym czymś w domu .
Poczłapałam się do łazienki . Zdjęłam z siebie piżamę i wskoczyłam pod prysznic . Umyłam się płynem pachnącym samymi grapefruitami . Wyszłam cała mokra . Owinęłam się ręcznikiem i spojrzałam w lustro . Tak, dzisiaj na sto procent muszę się pomalować . Wyglądam okropnie . Umyłam zęby i wyszłam z łazienki . Zauważyłam, że mój telefon wibruje i świeci .
- Halo ?
- Urwij się z lekcji - po głosie poznałam, że to Kate .
- Co ? - nie zrozumiałam - Czemu ?
- Spotkanie zostało przełożone na 12:00 .
- Jakie spotkanie ?
- Raz, raz ! Ubieraj się . Będę po ciebie za pół godziny .
Rozłączyła się . Nie lubiłam się zrywać z lekcji . Zrobiłam to tylko raz i nieźle mi się dostało . Miałam naganę od nauczyciela i karę od mamy na dwa miesiące . Przypomniałam sobie, że jestem pełnoletnia . Powiedziałabym nawet , że jestem dorosła .
Ona mówiła coś o jakimś spotkaniu . To już dzisiaj poznam tą jej bandę ? Muszę ubrać się tak jak mi kazano . Weszłam do garderoby i usiadłam na podłodze . Była dość wygodna, miała bardzo miękki biały dywan . Rozglądałam się po półkach . W końcu wybrałam to http://stylistki.pl/zwyczajnie-3-1-262744/ . Nie było to zgodne ze wskazówkami Kate, ale miałam to gdzieś . Chociaż jak przyglądałam się sobie w lustrze to nie było źle . Poza kolczykami . Nie byłaby z nich zadowolona, ale to moja natura . Rozczesałam sobie włosy i zostawiłam je rozpuszczone . A przynajmniej chciałam . Gdy zobaczyłam jak bardzo pasują do mojej stylizacji, zrezygnowałam i związałam je w luźnego kitka . Zbiegłam na dół po drodze łapiąc telefon . Gdy byłam w kuchni usłyszałam dzwonek do drzwi . Podeszłam do nich . Złapałam za klamkę i powoli pociągnęłam do siebie . Ujrzałam tam białowłosą . Wyglądała tak jak się spodziewałam . Miała rozdarte spodnie do kolan , a do tego czarną koszulkę z napisem 'Nirvana' . Tym razem nie miała rozpuszczonych włosów . Związała je w kitka , a w ustach miała gumę .
- Idziemy ?
- Tak .. chyba tak .
Dziewczyna nie zwróciła uwagi na drugie słowo . Cóż . Małymi kroczkami podreptałam za nią .
- Twój samochód ?
Wskazała na niebieskiego volkswagena .
- Tak .
Skrzywiła się . Nie podobał jej się wygląd mojego auta . Cofnęłam się do domu i sięgnęłam kluczyki z szafki . Skierowałam się w stronę pojazdu podrzucając je . Otworzyłam drzwi . Kątem oka spojrzałam na białowłosą . Usiadłam na miejscu kierowcy . Oparłam rękę o drzwi do samochodu .
- Wsiadasz czy nie ?
W końcu ruszyła się i posadziła swoje cztery litery na miejscu obok mnie .
- To gdzie mamy jechać ?
- Będę cię kierować .
Włożyłam kluczyk do stacyjki i ruszyłyśmy . Kate była taką moją nawigacją . Co prawda nie miała tak wkurzającego głosu jak ta facetka , ale podawała mi bardzo podobne wskazówki typu ,, skręć w prawo " lub ,, za 100 metrów skręć w lewo " .
Po 10 minutach stanęłyśmy na parkingu . Nie było tam ani jednego samochodu co mnie trochę zdziwiło . Powoli wysiadłam i rozejrzałam się . Moja towarzyszka chwilę później stanęła obok mnie .
- To tu ?
- No .
- Na pewno ?
- Tak, chodź .
Złapała mnie za nadgarstek i pociągnęła w stronę ... no właśnie . Gdzie ? Przed siebie, to na pewno . Ale tak czy inaczej znalazłyśmy się na kolejnym parkingu . Pustym . A na środku stał samochód , a wokół niego grupka ludzi . Podeszłyśmy do nich . To akurat nie było dziwne . Można było się tego spodziewać .
- Siema !
Kate podeszła do każdego i przywitała się . Było tam 3 chłopaków . Jeden z nich , brunet , opierał się o czerwony sportowy samochód .
Dwóch stało obok . Obydwoje byli łysi . Jeszcze była jedna dziewczyna . Miała różowe włosy do pasa . Białowłosa do niej podeszła, przytuliła ją i pocałowała w policzek . Okej . Rozumiem . Czyli Kate jest lesbijką . Chociaż pocałunek w policzek chyba nie oznacza homoseksualizmu, nie ? Dobra .
- To jest Lauren !
Spuściłam głowę na dół . Wszyscy nie pewnie odpowiedzieli mi zwykłe ,,siema" . No, oprócz jednego niebieskookiego . Stałam jak wryta . Nie wiedziałam czy zacząć z kimś gadać, czy może poznać ich imiona . Jednak moja towarzyszka mnie wyprzedziła .
- To jest Samantha, a to Chris, Jason - wskazała na łysych , można było ich jednak odróżnić, ten pierwszy miał zielone oczy i wielki tatuaż tygrysa na ramieniu, a drugi szare oczy i był trochę gorszej postury niż Chris - i Louis .
Brunet zaczął mi się przyglądać .
- Ty jesteś Lauren tak ?
Kiwnęłam głową . Nie wiedziałam co mam na to innego odpowiedzieć . Bo raczej mam tak na imię . W końcu zaczęła się zawzięta rozmowa . Znaczy, pomiędzy nimi . Ja tylko stałam i się im wsłuchiwałam . Konwersacja się rozkręcała i rozkręcała , a ja stałam jak taki słup soli . Co miałam niby mówić , jak się do mnie nie odzywali ? Właściwie jak teraz tak o tym myślę to nawet na mnie nie spojrzeli . Poza Kate i Louisem . Dlaczego tak się na mnie patrzył ?
- To o której ? - usłyszałam kawałek rozmowy .
- O ósmej pasuje ?
- Pewnie - wszyscy odpowiedzieli, oprócz mnie . Ja pogrążyłam się w przemyśleniach .
- Lauren ?
- Yy ... Tak ?
- Idziesz dziś ... ?
- Tak .. Jasne .. A gdzie ? - mojego pytania już nikt nie usłyszał .
Wszyscy się ze sobą pożegnaliśmy . Spacerkiem z białowłosą wracałyśmy do samochodu .
- Co o ósmej ?
- Hm ? - spojrzała na mnie .
- Co się stanie o dwudziestej ?
- Idziemy na imprezę .
- Dzisiaj ? - rozszerzyłam źrenice .
- No . A co ? Masz jakieś plany ?
- Tak ... znaczy nie . Nie mam planów .
- To dobrze . Pamiętaj , o ósmej przed Las Vegas Club . Będę na ciebie czekać .
- Okej .
Wsiadłam do samochodu . I ruszyłam do domu . W co ja mam się niby tam ubrać ? No właśnie !
- W co ja mam się ubrać do tego klubu ?
- Eh .. widocznie będę musiała przyjść wcześniej i ci pomóc .
Przymrużyłam oczy . Nie mam zamiaru wyjść na imprezę w dresach lub tym podobne . Wjechałam na podjazd . Stanęłam tuż przed garażem . Wysiadłam i podeszłam do drzwi .
- To o której będziesz ?
- O siódmej .
- Okej .
Weszłam do domu .
- Jestem !
Krzyknęłam . Oparłam rękę o ścianę i zdjęłam buty . Poszłam do kuchni . Była tam moja mama czytająca jakieś papiery .
- Gdzie tata ?
- W pracy - odpowiedziała krótko nie odwracając wzroku od kartek .
- A David ?
- Na górze .
- Aha .
Nie odezwała się . Wzięłam jabłko i usiadłam na blacie .
- Obrabowałam bank, później porwali mnie kosmici, a jutro lecę na wojnę bo ukradli mi telefon .
- Dobrze .
- Eh ... Fajnie, że mnie słuchasz .
- Hm ? - spojrzała na mnie .
- Nie nic .
- Aha .
Moja mama nigdy nie była tak zajęta . Co niby było ważniejsze od jej córki ? Ale nie to, że ma patrzeć na mnie i tylko na mnie . Po prostu moja rodzicielka nienawidziła papierkowej roboty . Zostawiała to ojcu .
- Idę dziś na imprezę .
- Ok .
Przewróciłam oczami . Zeskoczyłam z blatu i jedząc owoc poszłam na górę . Spojrzałam w lustro . Jestem ciekawa jak ubierze mnie Kate . Niestety muszę poczekać do dziewiętnastej . Na palcach podeszłam do drzwi do pokoju mojego brata . Złapałam za klamkę i je popchnęłam . Z trudem dało się je w ogóle ruszyć . Oczywiście . Pod drzwiami leżała wielka sterta brudnych ubrań . Oparłam się o nie i z całej siły je popchnęłam . Weszłam do pokoju . Stanęłam w progu i zmierzyłam wzrokiem pomieszczenie . Wszędzie porozwalane ubrania, rolety zasłonięte . Na biurku było pudełko od pizzy . Miało co najmniej trzy miesiące . Na łóżku leżał David . Słuchał muzyki machając nogą, zapewne do rytmu . Podeszłam powoli do niego . Miał zamknięte oczy . Dopiero gdy usiadłam obok zauważył moją obecność .
- Jak długo tu już jesteś ?
- Dość długo żeby odechciało mi się tu przychodzić - uśmiechnęłam się .
Spojrzałam na jego ręce . Nerwowo przesuwały się po ekranie telefonu . Zdjęcie jego z Megan stojące na półce było odwrócone . Spojrzałam znowu na Davida .
- Z tobą i Meg wszystko w ...
- Tak .
Wypuściłam głośno powietrze z ust . Czyli nie mam się wtrącać tak ? Okej . Jak chce . Chciałam tylko pomóc . Wstałam i podeszłam do okna .
- Wpuść tu trochę światła .
Odsłoniłam rolety . On zakrył oczy ręką .
- Zasłoń to .
Ja tylko się uśmiechnęłam i wyszłam . Usłyszałam dzwonek . Zbiegłam na dół . Otworzyłam drzwi . Nie byłam pewna czy to ta sama Kate, która godzinę temu stała na odludziu i paliła fajki . Miała na sobie czarną obcisłą sukienkę, tego samego koloru szpilki i dość dobrany makijaż . Z początku jej nie poznałam . Lekko uchyliłam drzwi wpuszczając ją do środka . Właściwie nie miała za dużo do zdejmowania . Tylko buty i cienką skórzaną kurtkę . Pociągnęłam ją na górę . Usadowiłam na łóżku, a sama stanęłam przed nią i nie wiedziałam za bardzo co robić .
- No nie najgorzej tu masz .
- Nie czas teraz na oglądanie wystroju . Powiedz mi co ja mam ubrać ?!
Westchnęła głośno i wstała . Weszła do mojej garderoby . Przeglądnęła każdą półkę, wieszak i szufladę .
- Nic nie masz ..
Ciężko opadłam na pufę w rogu .
- Mam !
Wyciągnęła dość małą szmatkę .
- Gdzie ty to znalazłaś ?
- Za wszystkimi sukienkami .
Uśmiechnęła się i wcisnęła mi to . Przebrałam się . Rozpuściłam włosy i je rozczesałam . Pomalowałam się po czym wyszłam z łazienki .
- A do tego te buty .
Podała mi strasznie wysokie szpilki . Założyłam je . Obie stanęłyśmy przed lustrem . Ta 'szmatka' sięgała do połowy ud . Była obcisła . Tak przylegała do mnie, że chyba podkreśliła każdą część mojego ciała . Miała kolor czerwony . Jak buty .
- Wyglądam jak dziwka .
- O to chodzi .
Powiedziała poprawiając sukienkę . Wzruszyłam ramionami . No, jeśli tak ma być, to ok . Natapirowała nam jeszcze włosy i byłyśmy gotowe . Wzięłam małą torebkę . Włożyłam ... a właściwie zmieściłam tam tylko portfel i telefon . Sięgnęłam jeszcze po katanę, bo w nocy będzie raczej zimno, a nie chcę ryzykować i się przeziębić . Zeszłyśmy na dół . Siedział tam mój brat .
- Co to za przystojniak ? - szeptem spytała się mnie Kate .
- Nikt ważny .
David zagwizdał .
- Gdzie to moja siostra się wybiera w takim stroju ? I to beze mnie ?
- Mama wie .
Widziałam jak uśmiech schodzi z jego twarzy . Chyba nie o to mu chodziło . Myśli, że może na mnie naskarżyć ? Nie sądzę . Złapałyśmy taksówkę i pojechałyśmy prosto pod klub . Byli tam już wszyscy . Przypieczętowaliśmy imprezę kieliszkiem wódki . Tak nawiasem mówiąc nie mam zielonego pojęcia skąd wzięli kieliszki i alkohol i chyba wolę nie wiedzieć . Weszliśmy dumnie do środka . Głośna muzyka od razu zagłuszyła nasze rozmowy, a co gorsze - myśli . Usiedliśmy przy jednym ze stolików . Ułożyłam się wygodnie na kanapie . Szybko zamówiliśmy jakieś sześć kolejek .
Świetnie się z każdym dogadywałam . O dziwo . Śmialiśmy się cudownie bawiliśmy .
- Palisz ?
- Yy ... Nie ..
Sam podniosła jedną brew do góry i chwilę później miała już Marlboro w ustach . Patrzyłam jak kłęby dymu unoszą się do sufitu .
- Albo .. daj .
Dziewczyna uśmiechnęła się i podała mi paczkę oraz zapalniczkę . Włożyłam pomiędzy wargi papierosa i podpaliłam . Zaciągnęłam się po czym wypuściłam dym z ust . Paliłam pierwszy raz więc musiało to dość zabawnie wyglądać . Kilka minut nawet nie minęło, a przede mną stało kolejne pięć kieliszków . Po ich wypiciu byłam już nieźle wstawiona . Jeśli tak policzyć to tych 'drinków' było może 10 ... albo 12 . Chociaż możliwe, że więcej . Wiedziałam co się wokół mnie dzieje i mówiłam dość wyraźnie, ale niektórych rzeczy nie byłam świadoma .
- Zatańczysz ?
Podniosłam głowę . Stał tam chłopak o zielonych oczach .
- Pewnie .
Uśmiechnęłam się i oddałam się rytmowi muzyki . Tak przetańczyłam chyba z siedmioma chłopakami . Ani jednego nie znałam . Przed północą bawiłam się już tylko ze znajomymi . Zauważyłam jak w moją stronę idzie znajoma mi osoba .
- Angel ?
Podeszła do mnie wysoka blondynka ubrana w beżową sukienkę i baletki .
- Co ty tu robisz ?
Nie sądziłam, że ją tu spotkam . I jak ona wygląda . Nie ubiera już się jak Kate jej mówiła ?
- Zapytałabym o to samo . Co ty w ogóle masz na sobie ?!
- Kilka dni temu też się tak ubierałam . A teraz ? - zmierzyłam ją wzrokiem od czubka głowy aż do stóp .
- Przejrzałam na oczy ! I tobie radzę też tak zrobić .
- Jak na razie nie mam zamiaru . Skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej .
- Chodź . Idziemy .
Złapała mnie za nadgarstek .
- Puszczaj !
Wyszarpnęłam rękę z uścisku blondynki . Zmarszczyła czoło i poszła . Patrzyłam jeszcze jak znika pomiędzy ludźmi .
- Dobra robota .
Poczułam czyjąś rękę na ramieniu . Odwróciłam się i ujrzałam radosną twarzyczkę Kate . Uśmiechnęłam się . Wzięłam dziewczyny na parkiet i tańczyłyśmy dalej . Zapomniałam o rozmowie z Angel . Niech zdecyduje czego chce .
Około trzeciej nad ranem wyszliśmy z klubu . Dopiero teraz zauważyłam, że Louis cały czas mi się przygląda . To było dość ... dziwne , ale przestałam zwracać na to uwagę .
Nie dość, że do domu wracałam sama to jeszcze na piechotę . W końcu po jakichś 45 minutach obijania się o każdy płot i słup dotarłam do domu . Delikatnie przekręciłam klucz w zamku i weszłam do środka . Zdjęłam buty i po ciemku szukałam schodów .
- Gdzie byłaś ?
Nagle światło się zapaliło, a na środku salonu stała moja rodzicielka .
- Przecież ci mówiłam .
- Co ? Nic nie słyszałam .
- Robiłaś coś przy papierach i mnie nie słuchałaś jak zwykle .
Naburmuszyłam się .
- Gdybyś mi powiedziała, że idziesz na imprezę to bym słyszała .
- Ale ja ci mówiłam ! Z resztą nie muszę się tłumaczyć !
Krzyknęłam i pobiegłam na górę . Słyszałam ostatnie wołanie mojej mamy lecz zignorowałam to . Weszłam do pokoju . Podłączyłam mojego iphone do ładowarki . Przebrałam się w piżamę . Położyłam się i Morfeusz zabrał mnie do swojej krainy .
-------------------------------------------------
Hejo ;3
W końcu napisałam ten rozdział ;_; Trochę się namęczyłam i mam nadzieję, że to docenicie :D
To ja teraz muszę trochę na was pokrzyczeć ...
Dlaczego nie komentujecie ? Ilość odwiedzanych wzrasta , a komentarzy zero ._. . Jeśli pod tym rozdziałem nie będzie chociaż jednego komentarza nawet nie zacznę pisać . Nie dajecie znaku życia a dla mnie to na prawdę dużo znaczy . Wiem, że chociaż jedna osóbka to czyta i bym była szczęśliwa dzięki tym komentarzom . Ja pisze to dla was , a nie tylko dla siebie .. Proszę was :c ...
<3
PS. Ustawiłam, że już można komentować nie będąc zalogowanym. Czyli 'anonimowi' :d .
Moje życie, nie mieszaj .
piątek, 31 stycznia 2014
piątek, 24 stycznia 2014
Rozdział 3 - Przemiana .
Do teraz nie jestem pewna czy dobrze zrobiłam . Ta decyzja była zbyt szybko podjęta . Nie zdążyłam tego wszystkiego przemyśleć . Dzisiaj mam się jeszcze z nią spotkać ! A jak mnie gdzieś wywiezie ze swoją bandą ? A co jeśli są kryminalistami ? Po co ja się na to godziłam, to nie było w moim stylu .. Nigdy nie podejmowałam pochopnych decyzji . Powinnam spędzić czas z Angel . Jeść pizze, pić cole, śmiać się z jakichś dziwnych komedii i robić sobie zdjęcia .Nie sądzę żeby Kate chciała sobie robić zdjęcia w każdym miejscu do którego pójdziemy . I raczej nie będziemy chodzić na dyskoteki do szkoły w sukienkach bądź spódniczkach i tańczyć do późna . A także na pewno nie będziemy siedzieć na podłodze z lusterkami, prostować sobie włosów i malować się tylko po to żeby zobaczyć jak wyglądamy w nowych cieniach do powiek albo pudrze . Będę za tym tęsknić ..
Niechętnie otworzyłam jedno oko . Oślepiło mnie straszliwie mocno świecące słońce . Zrobiło mi się gorąco na samą myśl o wychodzeniu z domu . Doczołgałam się do parapetu i spojrzałam na termometr . Dwa dni temu było zimno, wczoraj cieplej, a dziś od razu gorąco ? Nie no, aż tak ciepło nie jest, ale nie jest to pogoda charakterystyczna początku wiosny . Cóż muszę sobie poradzić . Gdy wyszłam z pokoju na korytarz zobaczyłam mojego brata chodzącego w tę i z powrotem . Był zdenerwowany, widziałam to . Przemknęłam się cicho do łazienki aby zrobić sobie krótki prysznic i doprowadzić do porządku moją twarz . Owinęłam się ręcznikiem i poszłam poszukać czegoś pasującego do pogody . Wybrałam to http://stylistki.pl/bez--277783/ . Ubrałam się i zbiegłam na dół po drodze spoglądając w lustro . Wyglądam normalnie . Poza włosami . No właśnie ! Zapomniałam się uczesać ! Wróciłam do łazienki i ogarnęłam moje włosy za pomocą szczotki i lokówki . Lekko je pofalowałam . W ostatnim momencie wybiegłam z domu . Tym razem ani jedna na mnie nie czekała . Jak wbiegłam na wykład wzrok wszystkich utkwił na mojej osobie .
- Przepraszam za ...
- Siadaj już - usłyszałam zdenerwowanego wykładowcę .
Posadziłam moje cztery litery na ławeczce obok Angel . Jeszcze wczoraj była moją przyjaciółką, ale z dnia na dzień oddalamy się od siebie . Zerknęłam na jej ubiór . Jej siwa bluzka z czaszką pokrywała dużą część jej czarnych spodni . na jej głowie był full cap a tuż pod nim włosy ułożone w kitka . Przewróciłam oczami .
Po lekcjach wracałam sama . Znowu . Nie lubiłam jak ja z Angel nie odzywałyśmy się do siebie . To było takie ... przytłaczające . W końcu znalazłam się przed domem . Przy oknie stał David gadający przez telefon . Wkraczając do środka poczułam falę zimna . Bardziej już nie mógł podkręcić tej klimatyzacji . Zdjęłam buty . Rzuciłam torebkę na szafę i wbiegłam na górę, do mojego pokoju . Położyłam się na łóżku . Nie chcę żeby to tak się skończyło . W ogóle nie chcę żeby nasza przyjaźń się skończyła ! Kocham ją ! Kocham jak siostrę ! Załamałam się i pierwsza łza spłynęła po moim policzku . Usłyszałam pukanie .
- Zostaw mnie .
Mruknęłam przez łzy . Szlochałam jak dziecko, bo moja siostra mnie zostawia . Nawet nie zdaje sobie sprawy co zrobiła . A może to także moja wina ? Powinnam ..
- Nie ważne co robisz i czy jesteś ubrana czy nie, wchodzę .
Podniosłam delikatnie głowę i zwróciłam wzrok na drzwi . Stał w nich mój brat . Moja głowa stała się ciężka i znowu opadła na poduszkę .
- Co się stało mała ?
Usiadł obok mnie .
- Nic .
- Taa, bo uwierzę, że ryczysz bez powodu .
Uśmiechnęłam się jakby sama do siebie .
- Chodzi o ... Angel .
- O Boże, co znowu ?
Podniosłam się i spojrzałam na niego z ironią .
- Jak masz tak marudzić to wyjdź stąd - wskazałam na drzwi .
- Dobra, dobra . O co chodzi ?
- Pokłóciłam się z nią . Oddalamy się od siebie .
- Hm .. Ja na twoim miejscu ... Yy ...
- Nie umiesz dawać rad prawda ?
- Nie - uśmiechnął się ukazując swoje białe zęby .
Wstałam do pozycji siedzącej i przytuliłam się do niego . Odwzajemnił uścisk . Czułam się w tym momencie przy nim bezpieczna . Nagle się oderwałam od jego torsu .
- Która jest godzina ?
- Ym .. 17:20 . A co ?
- Zaraz się spóźnię !
Pobiegłam do łazienki przemyć twarz . Nie wiedziałam, że aż tak zależy mi na spotkaniu z nią . Chcę ją poznać . Skoro tak cudowna osoba jak Angel, się z nią przyjaźni to musi być fajniejsza niż mi się wydaje . Co ja mówię ? Kilka godzin temu jeszcze jej nienawidziłam ..
Spojrzałam w lustro . Nie muszę być nie wiadomo jak piękna na spotkanie z nią . Wyszłam z domu tylko z telefonem w kieszeni i kluczami .
Dojście do tego .. salonu tatuażu trochę mi zajęło . Ulica na której mieszkam jest dość długa, ale półtorej godziny wystarczyło abym się tam znalazła . Mogłam wziąć samochód - pomyślałam w pewnym momencie . Tak się stresowałam tym spotkaniem, że nawet stwierdziłam, że może mnie wystawiła i będę stać jak taka głupia . Jednak się pomyliłam . Siedziała na ławce . Pewnie pomyśleliście że grzecznie siedzi w sukience z nogą na nodze ? Nie . Usadowiła się na oparciu w rozdartych spodniach, glanach i siwej bluzie z adidasa . Zawahałam się żeby do niej podejść .. ale jak się umówiłam to muszę iść .
- Hej ..
- Cześć - wstała z uśmiechem na twarzy i mnie przytuliła .
Odchrząknęłam . Nie wiem czy to było takie ... porozumiewawcze, ale się odsunęła .
- Chodź .
Pociągnęła mnie za nadgarstek do środka i usiadłyśmy na pomarańczowej kanapie ze skóry . Na niej była położona książka z różnymi rysunkami i zdjęciami .
- Co my tu robimy ?
- Żeby zrobić ci tatuaż .
- Co ?!
Bez mojej zgody nie mam zamiaru aby jakaś białowłosa mnie oszpecała .
- Hm ... Musisz przejść taki jakby .. chrzest .
- Chrzest ?
Ugh .. proszę wytłumacz mi to bo nie rozumiem . Chrzest miałam kilka miesięcy po narodzeniu .
- Po pierwsze zrobimy ci tatuaż .
To jest tego więcej ? Bo raczej 'po pierwsze' nie znaczy 'pierwsze i ostatnie' nie ?
- Po drugie ..
- A jeśli się nie zgodzę ?
Spojrzała na mnie z pogardą .
- Daj mi dokończyć . To tak .. po drugie zrobimy ci gdzieś kolczyk .
O mój Boże . Może być coś gorszego ?!
- Po trzecie .. musisz zmienić trochę twój styl ubierania .
Zmierzyła mnie od stóp do czubka głowy .
- Jakieś pytania ?
- A jeśli się na to nie zgodzę ?
- Musisz . Jeśli chcesz się z nami przyjaźnić .
- To głupie .
- Nie ja to wymyśliłam - wzruszyła ramionami - No już, wybieraj .
Chcę zachować trochę godności więc wybrałam najładniejszy według mnie .
- Chce ten .
- Okej .
Podeszłyśmy do czarnowłosej dziewczyny . Wskazałyśmy jej tatuaż .
- Gdzie chce go pani mieć ?
- Na kostce . Tutaj - wskazałam jej dokładne miejsce .
Po pół godzinie 'dzieło' było gotowe . Przyjrzałam się jemu, najpierw z góry, a później w lustrze . Był dość .. ładny . O dziwo podobał mi się .
- To teraz etap drugi .
- Muszę ? - wydęłam dolną wargę, ale nawet to nic nie dało .
- Tak, chodź .
Po pięciu minutach drogi stanęłyśmy przed małym budynkiem . Nawet nie zastanawiałam się gdzie zrobię sobie kolczyka aby , tak jak przy tatuażu , zachować godność . Zdecydowałam się na pępek . Znalazłam ładny kolczyk z różowym kwiatkiem .
- Proszę się położyć .
Zrobiłam tak jak kazał ten facet . Miał grymas na twarzy, widocznie nie chciał marnować talentu na takie błahostki jak ten mój . Strasznie się bałam . Na szczęście Kate mnie wspierała . Usiadła obok mnie i złapała za rękę .
- Jeśli będzie bolało , ściśnij .
Uśmiechnęłam się . Może nie była taka zła ?
Ból był okropny , przyszywający . Jakby ktoś chciałby mi wyrwać pępek . Gdy facet przestał myślałam, że coś się stało, bo nie możliwe, że trwało to tak krótko .
- Coś się stało ?
- Nie - uśmiechnął się - już koniec .
Puściłam rękę Kate i wstałam . Podeszłam do lustra . Nie było źle . Poza tym że brzuch miałam czerwony .. Wyszłam dość zadowolona .Teraz zapewne najgorszy etap tego wszystkiego . Zmiana ubrania . Lubię mój styl . jest elegancki, ładny, ale też wygodny i taki .. mój . Pomaszerowałyśmy centrum handlowego . Pojechałyśmy ruchomymi schodami na samą górę . Nigdy tam nie wjeżdżałam . Nie sądziłam, że tam są jakieś fajne sklepy i miałam rację . Przeszły mnie ciarki . Podłoga była brudna, a w środku było ciemno . Może i przesadziłam trochę , ale tak to wyglądało w moich oczach .
Powoli weszłyśmy do jednego ze sklepów . Ja stałam w miejscu i przyglądałam się wystrojowi tego pomieszczenia . Natomiast białowłosa chodziła od wieszaka do wieszaka i wybierała ubrania dla mnie . Po jakichś 10 minutach podeszła ze stertą ciuchów i wręczyła mi je po czym wepchnęła do przebieralni . Jako pierwsze przymierzyłam bardzo ciemne bordowe dresy, białą bluzkę z napisem 'I Hate U' . Przejrzałam się w lustrze . Wyszłam na zewnątrz . Nie pasuje mi to . Wyglądam okropnie .
- Wyglądasz świetnie ! - wstała z fotelu i rozłożyła ręce .
- Nie sądzę ..
- No co ty, pasuje ci ! Kupujemy .
- Ale ...
- Cisza ! Ty wiesz jakie ubrania kupić ?
- No ... ym ...
- No właśnie .
- Ale sama zapłacę .
- Niech ci będzie .
Zmrużyła oczy . Wróciłam do przebieralni i ubrałam kolejny zestaw . Nie był taki zły . Czarne legginsy i granatowa bluza z jakimiś rysunkami . Wyszłam .
- To jest fajne .
- No nareszcie nie marudzisz - uśmiechnęła się .
I tak kilka razy ubierałam się, rozbierałam, pokazywałam aż w końcu poszłyśmy zapłacić i zjeżdżałyśmy na dół windą z pięcioma torbami . Lubie zakupy ale nigdy nie wracałam z takim bagażem . Przed centrum handlowym się rozstałyśmy . Ja poszłam do domu, a ona ... Hugo wie gdzie . W domu zastałam tylko ojca . Usiadłam obok niego na krześle . Siedział przy stole i oglądał jakieś papiery .
- Gdzie jest mama ?
Nie zwrócił na mnie uwagi . Tylko złożył jakiś podpis i zabrał się do czytania kolejnej kartki .
- Tato, gdzie jest mama ?
W końcu zareagował . Potrząsnął głową i ją podniósł . Spojrzał na mnie ściągając okulary .
- Nie wiem . Chyba pojechała do supermarketu - zapewne moim samochodem .
- A David ?
- Powiedział, że idzie się spotkać z jakaś Megin .
- Megan - poprawiłam ojca .
- Co ?
- Ma na imię Megan .
- Aa, no tak .
Westchnęłam głośno i uderzając o stół wstałam . Pobiegłam na górę . Po drodze potknęłam się o Shadow'a .
- Kurwa, przeklęty kot !
On wstał i usiadł na przeciwko mnie .
- To chyba nie przypadek, że jesteś czarny - uśmiechnęłam się - czemu ja gadam do kota ?
Podniosłam się i poszłam do pokoju . Przebrałam się w piżamę i zanurzyłam się w pościeli . Spojrzałam na telefon . Żadnego sms'a . Nic . Kompletnie nic . Usłyszałam jak ktoś wchodzi do mojego pokoju . Był to mój brat . Dlaczego ostatnio stał się dla mnie taki miły ? To było dziwne . Usiadł na brzegu łóżka .
- Jak tam dzisiaj ?
- Mogłabym ci zadać to samo pytanie - wstałam do pozycji siedzącej .
- Eh ... Nie ma co opowiadać .
- Ależ jest . Wiem, że się spotkałeś z Megan i wiem, że się ostatnio kłóciliście .
- A masz instrukcję do dziewczyn ?
- Nie .
- To nie możesz mi pomóc - spuścił głowę .
- Ale .. dalej z nią jesteś, tak ?
- Jak na razie tak . Dobra, starczy o mnie . Teraz powiedz jak tam spotkanie ?
- Jakoś .
Położyłam się z powrotem a David skierował się do drzwi .
- Możesz zgasić światło - uśmiechnęłam się .
On przewrócił oczami i zrobił to co mu kazałam po czym wyszedł . Zerknęłam jeszcze raz na wyświetlacz . Przewróciłam się na drugi bok . Już zamykałam oczy kiedy usłyszałam dźwięk nadchodzącego sms'a . Czy nikt nie szanuje tego, że mam zamiar iść spać ?!
Od Nieznany:
Jutro . 18:30 . Park . - Kate
-------------------------------------------------
To już mi trochę lepiej wyszło i jest dłuższe , ale opinia należy do was :3 . Proszę komentujcie, nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy :c
CZYTASZ - KOMENTUJESZ - MOTYWUJESZ
Niechętnie otworzyłam jedno oko . Oślepiło mnie straszliwie mocno świecące słońce . Zrobiło mi się gorąco na samą myśl o wychodzeniu z domu . Doczołgałam się do parapetu i spojrzałam na termometr . Dwa dni temu było zimno, wczoraj cieplej, a dziś od razu gorąco ? Nie no, aż tak ciepło nie jest, ale nie jest to pogoda charakterystyczna początku wiosny . Cóż muszę sobie poradzić . Gdy wyszłam z pokoju na korytarz zobaczyłam mojego brata chodzącego w tę i z powrotem . Był zdenerwowany, widziałam to . Przemknęłam się cicho do łazienki aby zrobić sobie krótki prysznic i doprowadzić do porządku moją twarz . Owinęłam się ręcznikiem i poszłam poszukać czegoś pasującego do pogody . Wybrałam to http://stylistki.pl/bez--277783/ . Ubrałam się i zbiegłam na dół po drodze spoglądając w lustro . Wyglądam normalnie . Poza włosami . No właśnie ! Zapomniałam się uczesać ! Wróciłam do łazienki i ogarnęłam moje włosy za pomocą szczotki i lokówki . Lekko je pofalowałam . W ostatnim momencie wybiegłam z domu . Tym razem ani jedna na mnie nie czekała . Jak wbiegłam na wykład wzrok wszystkich utkwił na mojej osobie .
- Przepraszam za ...
- Siadaj już - usłyszałam zdenerwowanego wykładowcę .
Posadziłam moje cztery litery na ławeczce obok Angel . Jeszcze wczoraj była moją przyjaciółką, ale z dnia na dzień oddalamy się od siebie . Zerknęłam na jej ubiór . Jej siwa bluzka z czaszką pokrywała dużą część jej czarnych spodni . na jej głowie był full cap a tuż pod nim włosy ułożone w kitka . Przewróciłam oczami .
Po lekcjach wracałam sama . Znowu . Nie lubiłam jak ja z Angel nie odzywałyśmy się do siebie . To było takie ... przytłaczające . W końcu znalazłam się przed domem . Przy oknie stał David gadający przez telefon . Wkraczając do środka poczułam falę zimna . Bardziej już nie mógł podkręcić tej klimatyzacji . Zdjęłam buty . Rzuciłam torebkę na szafę i wbiegłam na górę, do mojego pokoju . Położyłam się na łóżku . Nie chcę żeby to tak się skończyło . W ogóle nie chcę żeby nasza przyjaźń się skończyła ! Kocham ją ! Kocham jak siostrę ! Załamałam się i pierwsza łza spłynęła po moim policzku . Usłyszałam pukanie .
- Zostaw mnie .
Mruknęłam przez łzy . Szlochałam jak dziecko, bo moja siostra mnie zostawia . Nawet nie zdaje sobie sprawy co zrobiła . A może to także moja wina ? Powinnam ..
- Nie ważne co robisz i czy jesteś ubrana czy nie, wchodzę .
Podniosłam delikatnie głowę i zwróciłam wzrok na drzwi . Stał w nich mój brat . Moja głowa stała się ciężka i znowu opadła na poduszkę .
- Co się stało mała ?
Usiadł obok mnie .
- Nic .
- Taa, bo uwierzę, że ryczysz bez powodu .
Uśmiechnęłam się jakby sama do siebie .
- Chodzi o ... Angel .
- O Boże, co znowu ?
Podniosłam się i spojrzałam na niego z ironią .
- Jak masz tak marudzić to wyjdź stąd - wskazałam na drzwi .
- Dobra, dobra . O co chodzi ?
- Pokłóciłam się z nią . Oddalamy się od siebie .
- Hm .. Ja na twoim miejscu ... Yy ...
- Nie umiesz dawać rad prawda ?
- Nie - uśmiechnął się ukazując swoje białe zęby .
Wstałam do pozycji siedzącej i przytuliłam się do niego . Odwzajemnił uścisk . Czułam się w tym momencie przy nim bezpieczna . Nagle się oderwałam od jego torsu .
- Która jest godzina ?
- Ym .. 17:20 . A co ?
- Zaraz się spóźnię !
Pobiegłam do łazienki przemyć twarz . Nie wiedziałam, że aż tak zależy mi na spotkaniu z nią . Chcę ją poznać . Skoro tak cudowna osoba jak Angel, się z nią przyjaźni to musi być fajniejsza niż mi się wydaje . Co ja mówię ? Kilka godzin temu jeszcze jej nienawidziłam ..
Spojrzałam w lustro . Nie muszę być nie wiadomo jak piękna na spotkanie z nią . Wyszłam z domu tylko z telefonem w kieszeni i kluczami .
Dojście do tego .. salonu tatuażu trochę mi zajęło . Ulica na której mieszkam jest dość długa, ale półtorej godziny wystarczyło abym się tam znalazła . Mogłam wziąć samochód - pomyślałam w pewnym momencie . Tak się stresowałam tym spotkaniem, że nawet stwierdziłam, że może mnie wystawiła i będę stać jak taka głupia . Jednak się pomyliłam . Siedziała na ławce . Pewnie pomyśleliście że grzecznie siedzi w sukience z nogą na nodze ? Nie . Usadowiła się na oparciu w rozdartych spodniach, glanach i siwej bluzie z adidasa . Zawahałam się żeby do niej podejść .. ale jak się umówiłam to muszę iść .
- Hej ..
- Cześć - wstała z uśmiechem na twarzy i mnie przytuliła .
Odchrząknęłam . Nie wiem czy to było takie ... porozumiewawcze, ale się odsunęła .
- Chodź .
Pociągnęła mnie za nadgarstek do środka i usiadłyśmy na pomarańczowej kanapie ze skóry . Na niej była położona książka z różnymi rysunkami i zdjęciami .
- Co my tu robimy ?
- Żeby zrobić ci tatuaż .
- Co ?!
Bez mojej zgody nie mam zamiaru aby jakaś białowłosa mnie oszpecała .
- Hm ... Musisz przejść taki jakby .. chrzest .
- Chrzest ?
Ugh .. proszę wytłumacz mi to bo nie rozumiem . Chrzest miałam kilka miesięcy po narodzeniu .
- Po pierwsze zrobimy ci tatuaż .
To jest tego więcej ? Bo raczej 'po pierwsze' nie znaczy 'pierwsze i ostatnie' nie ?
- Po drugie ..
- A jeśli się nie zgodzę ?
Spojrzała na mnie z pogardą .
- Daj mi dokończyć . To tak .. po drugie zrobimy ci gdzieś kolczyk .
O mój Boże . Może być coś gorszego ?!
- Po trzecie .. musisz zmienić trochę twój styl ubierania .
Zmierzyła mnie od stóp do czubka głowy .
- Jakieś pytania ?
- A jeśli się na to nie zgodzę ?
- Musisz . Jeśli chcesz się z nami przyjaźnić .
- To głupie .
- Nie ja to wymyśliłam - wzruszyła ramionami - No już, wybieraj .
Chcę zachować trochę godności więc wybrałam najładniejszy według mnie .
- Chce ten .
- Okej .
Podeszłyśmy do czarnowłosej dziewczyny . Wskazałyśmy jej tatuaż .
- Gdzie chce go pani mieć ?
- Na kostce . Tutaj - wskazałam jej dokładne miejsce .
Po pół godzinie 'dzieło' było gotowe . Przyjrzałam się jemu, najpierw z góry, a później w lustrze . Był dość .. ładny . O dziwo podobał mi się .
- To teraz etap drugi .
- Muszę ? - wydęłam dolną wargę, ale nawet to nic nie dało .
- Tak, chodź .
Po pięciu minutach drogi stanęłyśmy przed małym budynkiem . Nawet nie zastanawiałam się gdzie zrobię sobie kolczyka aby , tak jak przy tatuażu , zachować godność . Zdecydowałam się na pępek . Znalazłam ładny kolczyk z różowym kwiatkiem .
- Proszę się położyć .
Zrobiłam tak jak kazał ten facet . Miał grymas na twarzy, widocznie nie chciał marnować talentu na takie błahostki jak ten mój . Strasznie się bałam . Na szczęście Kate mnie wspierała . Usiadła obok mnie i złapała za rękę .
- Jeśli będzie bolało , ściśnij .
Uśmiechnęłam się . Może nie była taka zła ?
Ból był okropny , przyszywający . Jakby ktoś chciałby mi wyrwać pępek . Gdy facet przestał myślałam, że coś się stało, bo nie możliwe, że trwało to tak krótko .
- Coś się stało ?
- Nie - uśmiechnął się - już koniec .
Puściłam rękę Kate i wstałam . Podeszłam do lustra . Nie było źle . Poza tym że brzuch miałam czerwony .. Wyszłam dość zadowolona .Teraz zapewne najgorszy etap tego wszystkiego . Zmiana ubrania . Lubię mój styl . jest elegancki, ładny, ale też wygodny i taki .. mój . Pomaszerowałyśmy centrum handlowego . Pojechałyśmy ruchomymi schodami na samą górę . Nigdy tam nie wjeżdżałam . Nie sądziłam, że tam są jakieś fajne sklepy i miałam rację . Przeszły mnie ciarki . Podłoga była brudna, a w środku było ciemno . Może i przesadziłam trochę , ale tak to wyglądało w moich oczach .
Powoli weszłyśmy do jednego ze sklepów . Ja stałam w miejscu i przyglądałam się wystrojowi tego pomieszczenia . Natomiast białowłosa chodziła od wieszaka do wieszaka i wybierała ubrania dla mnie . Po jakichś 10 minutach podeszła ze stertą ciuchów i wręczyła mi je po czym wepchnęła do przebieralni . Jako pierwsze przymierzyłam bardzo ciemne bordowe dresy, białą bluzkę z napisem 'I Hate U' . Przejrzałam się w lustrze . Wyszłam na zewnątrz . Nie pasuje mi to . Wyglądam okropnie .
- Wyglądasz świetnie ! - wstała z fotelu i rozłożyła ręce .
- Nie sądzę ..
- No co ty, pasuje ci ! Kupujemy .
- Ale ...
- Cisza ! Ty wiesz jakie ubrania kupić ?
- No ... ym ...
- No właśnie .
- Ale sama zapłacę .
- Niech ci będzie .
Zmrużyła oczy . Wróciłam do przebieralni i ubrałam kolejny zestaw . Nie był taki zły . Czarne legginsy i granatowa bluza z jakimiś rysunkami . Wyszłam .
- To jest fajne .
- No nareszcie nie marudzisz - uśmiechnęła się .
I tak kilka razy ubierałam się, rozbierałam, pokazywałam aż w końcu poszłyśmy zapłacić i zjeżdżałyśmy na dół windą z pięcioma torbami . Lubie zakupy ale nigdy nie wracałam z takim bagażem . Przed centrum handlowym się rozstałyśmy . Ja poszłam do domu, a ona ... Hugo wie gdzie . W domu zastałam tylko ojca . Usiadłam obok niego na krześle . Siedział przy stole i oglądał jakieś papiery .
- Gdzie jest mama ?
Nie zwrócił na mnie uwagi . Tylko złożył jakiś podpis i zabrał się do czytania kolejnej kartki .
- Tato, gdzie jest mama ?
W końcu zareagował . Potrząsnął głową i ją podniósł . Spojrzał na mnie ściągając okulary .
- Nie wiem . Chyba pojechała do supermarketu - zapewne moim samochodem .
- A David ?
- Powiedział, że idzie się spotkać z jakaś Megin .
- Megan - poprawiłam ojca .
- Co ?
- Ma na imię Megan .
- Aa, no tak .
Westchnęłam głośno i uderzając o stół wstałam . Pobiegłam na górę . Po drodze potknęłam się o Shadow'a .
- Kurwa, przeklęty kot !
On wstał i usiadł na przeciwko mnie .
- To chyba nie przypadek, że jesteś czarny - uśmiechnęłam się - czemu ja gadam do kota ?
Podniosłam się i poszłam do pokoju . Przebrałam się w piżamę i zanurzyłam się w pościeli . Spojrzałam na telefon . Żadnego sms'a . Nic . Kompletnie nic . Usłyszałam jak ktoś wchodzi do mojego pokoju . Był to mój brat . Dlaczego ostatnio stał się dla mnie taki miły ? To było dziwne . Usiadł na brzegu łóżka .
- Jak tam dzisiaj ?
- Mogłabym ci zadać to samo pytanie - wstałam do pozycji siedzącej .
- Eh ... Nie ma co opowiadać .
- Ależ jest . Wiem, że się spotkałeś z Megan i wiem, że się ostatnio kłóciliście .
- A masz instrukcję do dziewczyn ?
- Nie .
- To nie możesz mi pomóc - spuścił głowę .
- Ale .. dalej z nią jesteś, tak ?
- Jak na razie tak . Dobra, starczy o mnie . Teraz powiedz jak tam spotkanie ?
- Jakoś .
Położyłam się z powrotem a David skierował się do drzwi .
- Możesz zgasić światło - uśmiechnęłam się .
On przewrócił oczami i zrobił to co mu kazałam po czym wyszedł . Zerknęłam jeszcze raz na wyświetlacz . Przewróciłam się na drugi bok . Już zamykałam oczy kiedy usłyszałam dźwięk nadchodzącego sms'a . Czy nikt nie szanuje tego, że mam zamiar iść spać ?!
Od Nieznany:
Jutro . 18:30 . Park . - Kate
-------------------------------------------------
To już mi trochę lepiej wyszło i jest dłuższe , ale opinia należy do was :3 . Proszę komentujcie, nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy :c
CZYTASZ - KOMENTUJESZ - MOTYWUJESZ
piątek, 10 stycznia 2014
Rozdział 2 - Propozycja .
Przyjaciółka to powinien być ktoś kto jest zawsze przy tobie i mimo wszystko nigdy cię nie zostawi ... Taka jedna, właśnie złamała mi serduszko . Czuję się bezradna . W tym momencie powinnam usłyszeć dźwięk dzwonka, a gdy bym podniosła słuchawkę miałabym usłyszeć 'Wstawaj!' krzyknięte jakby przez mikrofon . Nikt nie robił takich pobudek jak ona . Była, a nawet jest, jedyna w swoim rodzaju . Żaden osobnik mi jej nie zastąpi . Najlepiej jakby mnie nie zostawiała samej na pastwę losu . Chwileczkę ... co ja mówię ? Gadam jakby wyjechała na drugi koniec świata , a ona jest trzy domy dalej . Mądra ja . W końcu podniosłam się do pozycji siedzącej . Na zegarze była 8:50 . Dzisiaj na szczęście miałam na 10:00 więc nie musiałam wstawać nie wiadomo o której, jednak ... mimo wszystko ... nie wyspałam się . Normalna godzina, o której powinnam wstać to 10 lub 11, a w lato nawet 12 . Przetarłam oczy i spojrzałam na drzwi . Były uchylone, więc dostęp do mojego pokoju miał Shadow . Tuż za nim wkroczył Ivan - najwredniejszy kot jakiego znam, a jednak ukochany zwierz Davida .
- Wynocha !
Wzięłam małą poduszkę i rzuciłam nią w wrednego kocura, na co on uciekł . Wiem, może i było to dosyć ... niestosowne, ale jak miałby mi podrapać całą pościel, rozerwać na strzępy misia od Angel albo zamienić w szczątki moje ubrania .. to nie, dziękuję . Niestety mój kot także się wystraszył więc zostałam bez towarzystwa . Dom był pusty, tak mi się przynajmniej wydawało dopóki nie zeszłam na dół zrobić sobie jajecznicę . Ujrzałam tam właśnie Davida . Siedział na blacie i kłócił się przez telefon z Megan - swoją dziewczyną . Nie powinna mieć takiego ... typka jak on . Mój brat nie zasługuje na taką zajebistą dziewczynę jak Meg . Wredna ze mnie młodsza siostra . Nienawidzimy się od czasu jak zmądrzałam i przestałam się z nim bawić lalkami , a to było mniej więcej jak ukończyłam 7 lat . Spojrzałam na niego z oburzeniem, ale także z troską . Dojrzałam i wiem, że kiedyś mi się on przyda . Zerknął na mnie , zeskoczył z blatu i kontynuował swoją konwersację, tylko, że u góry . Westchnęłam tylko i sięgnęłam po patelnię i jajka . Po zrobieniu i zjedzeniu śniadania poczołgałam się na górę, do pokoju . Wyciągnęłam z garderoby to: http://stylistki.pl/ladnie---247148/ i pomaszerowałam do łazienki . Odświeżyłam się . Spojrzałam na torebkę, którą w pośpiechu wzięłam . Czemu w pośpiechu ? Otóż była 9:30, a ja tym razem chcę zdążyć do szkoły . Wracając do torebki ... była za mała bym zmieściła w niej wszystkie lekcje więc wzięłam większą i czarną . Zbiegłam na dół . Pomachałam , bardzo zajętemu Davidowi i wyszłam z domu . Gwałtownie się zatrzymałam , ponieważ na chodniku zobaczyłam Kate . Niech ktoś mnie uszczypnie, bo nie wierzę . Spojrzałam na nią jakbym od dawna nie spotkała człowieka . Uśmiechnęła się do mnie i wtedy zauważyłam dlaczego tu jest . Moim oczom ukazała się Angel . Pewnie ją tu zaciągnęła , ale po co ?
- Hej ...
Po tej mojej bardzo długiej wypowiedzi podeszłam do dziewczyn . Dałam buziaka w policzek Angel , na powitanie . Spojrzałam na białowłosą . Nie pewnie ją przytuliłam . Czy powinnam ? Nie wiem ... Nie znałam jej dobrze i o ile mi wiadomo nie należała do moich ulubienic . Wolnym krokiem szłyśmy na zajęcia . Angel i Kate szły powoli i cały czas rozmawiały . Próbowałam je pospieszyć , ale na marne .
- Em ... Ja , chciałabym być trochę szybciej w szkole - zerknęłam na minę blondynki .
Nie była zachwycona . Widziałam, że się sztucznie uśmiecha, mimo to przyspieszyłam kroku . Po chwili już byłam w sali . Oczywiście Angel spóźniła się 10 minut . Po chwili przede mnie znowu powędrowała karteczka . Złapałam ją w rękę, była pusta . Odwróciłam ją na drugą stronę . Małymi literkami było tam coś napisane . Ledwo się doczytałam .
Po lekcjach, tak jak mówiła moja, nie wiem czy była, przyjaciółka, Kate czekała na mnie oparta o drzewo . Miała na sobie czarne spodnie , białe converse , granatowy luźny t-shirt i biały full cap . Wyglądała jak .. eh , nie wypowiem się na ten temat . Chwilę się zastanawiałam czy podejść do niej, ale po chwili zrobiłam to .
- Siema .
Przywitała się ze mną nawet nie odchodząc od dębu .
Po 15 minutach spacerowałyśmy po lesie . Nie odzywałyśmy się do siebie . No bo o czym mamy rozmawiać ? O miłości, szczęściu i przyjaźni ? Chyba nie sądzi . Pewnie nawet nie potrafi gadać o takich sprawach . Po tylko minutach, nawet nie wiem czy w ogóle umie mówić .
- Em .. mam do ciebie sprawę - o, a jednak umie - posłuchaj, co do Angel - śmieszna jest .. - zauważyłam, że jest trochę zazdrosna ...
- Co ? ..
- No . Ale nie o to chodzi - więc o co ? -chciałabym żebyś do nas dołączyła .
- Że co ?!
Nigdy bym nie pomyślała, że o to chodzi . Myślałam, że obydwie czujemy do siebie nienawiść .
- Tak, dobrze słyszałaś .
- Czemu .. akurat ja ?
- Angel jest słaba .. taka ... nie jak my - czy ja dobrze słyszałam ? 'My' ?
- I ?
- A ty jesteś twarda, mocna, taka jaka powinnaś być .
- Haha, śmieszna jesteś - przewróciłam oczami .
- Nie chcesz do nas dołączyć ?
- Nie .
- To dla ciebie duża szansa odmiany . Jesteśmy młodzi, korzystajmy z życia ! - rozstawiła szeroko ręce .
- No nie wiem .
Nie jestem pewna czy bym mogła zostawić moją przyjaciółkę . Ale ma rację .... muszę korzystać z życia . Co ja gadam, nie zostawię jej !
- Chociaż spróbuj .
- Eh .. No dobra - czy ja to powiedziałam ?
- Super ! - a jednak - Spotkamy się jutro o 18 przed studiem tatuażu na końcu ulicy przy której mieszkasz .
To tam jest jakieś studio ?
- Okej .
Nie wierzę ! Wprost nie wierzę ! Jak ja mogłam to zrobić ? Teraz zmienię się tak jak Angel . Od jutra będę miała kolczyki na ryju, pełno tatuaży , rozdarte ubrania i będę przeklinać co drugie słowo . A no i nie zapominajmy, że będę się szlajać po jakichś klubach pijąc olbrzymie ilości alkoholu . Nie mówię, że nie lubię wypić chociażby kieliszka wódki albo piwa na jakiejś imprezie, ale bez przesady . Na podjeździe zauważyłam mój samochód, cały upaćkany błotem . Co znaczy , że moja mama śmiała się nim przejechać, a no tak ! Zapomniałam powiedzieć, że posiadam samochód . Garbuska, z otwieranym dachem . Uwielbiam go i strasznie o niego dbam .
Piękny nieprawdaż ? Zbierałam na te auto mnóstwo czasu i nie wiem co bym zrobiła gdyby się zepsuł . Chociażby mała rysa, by spowodowała, że nieźle bym się wkurwiła . Wchodząc do domu uświadomiłam sobie, że trwa kolejna kłótnia . Gdy zatrzasnęłam, 'przez przypadek' , drzwi , dopiero wszystko ucichło . Zza ściany wychylił się mój ojciec , nie zwróciłam na niego uwagę i wbiegłam na górę po drodze ściągając buty i weszłam do mojego pokoju . Przebrałam się szybko w piżamę i powaliłam się na łóżku . Czas na wieczorne przemyślenia . Sięgnęłam po kartkę i długopis . Będę pisać plusy i minusy tego na co się zgodziłam . Hm .. najpierw plusy . Poznam nowych ludzi . Zdobędę nowe doświadczenia . Skorzystam z życia . To teraz minusy . Poświęcę więcej czasu na białowłosą i jej towarzystwo . Złe korzystanie z życia . Minimalna przewaga pozytywów . Ugh ... Zgniotłam kartkę i rzuciłam ją w kąt . Westchnęłam głośno . Czy ja na prawdę to zrobiłam ? Jestem załamana i jednocześnie wkurzona . Następnym razem mi przypomnijcie .. NIGDY WIĘCEJ NIE UFAĆ OSOBOM Z KOLOROWYMI WŁOSAMI ! A teraz pozwólcie, że zapadnę w krainie Morfeusza .
-------------------------------------------
Wiem, krótkie .
Wiem, badziewne .
Wiem, GÓNWO . :C
Ten rozdział mi jakoś nie wyszedł, ale mimo to ZAPRASZAM DO Czytania i KOMENTOWANIA ! :D <3
- Wynocha !
Wzięłam małą poduszkę i rzuciłam nią w wrednego kocura, na co on uciekł . Wiem, może i było to dosyć ... niestosowne, ale jak miałby mi podrapać całą pościel, rozerwać na strzępy misia od Angel albo zamienić w szczątki moje ubrania .. to nie, dziękuję . Niestety mój kot także się wystraszył więc zostałam bez towarzystwa . Dom był pusty, tak mi się przynajmniej wydawało dopóki nie zeszłam na dół zrobić sobie jajecznicę . Ujrzałam tam właśnie Davida . Siedział na blacie i kłócił się przez telefon z Megan - swoją dziewczyną . Nie powinna mieć takiego ... typka jak on . Mój brat nie zasługuje na taką zajebistą dziewczynę jak Meg . Wredna ze mnie młodsza siostra . Nienawidzimy się od czasu jak zmądrzałam i przestałam się z nim bawić lalkami , a to było mniej więcej jak ukończyłam 7 lat . Spojrzałam na niego z oburzeniem, ale także z troską . Dojrzałam i wiem, że kiedyś mi się on przyda . Zerknął na mnie , zeskoczył z blatu i kontynuował swoją konwersację, tylko, że u góry . Westchnęłam tylko i sięgnęłam po patelnię i jajka . Po zrobieniu i zjedzeniu śniadania poczołgałam się na górę, do pokoju . Wyciągnęłam z garderoby to: http://stylistki.pl/ladnie---247148/ i pomaszerowałam do łazienki . Odświeżyłam się . Spojrzałam na torebkę, którą w pośpiechu wzięłam . Czemu w pośpiechu ? Otóż była 9:30, a ja tym razem chcę zdążyć do szkoły . Wracając do torebki ... była za mała bym zmieściła w niej wszystkie lekcje więc wzięłam większą i czarną . Zbiegłam na dół . Pomachałam , bardzo zajętemu Davidowi i wyszłam z domu . Gwałtownie się zatrzymałam , ponieważ na chodniku zobaczyłam Kate . Niech ktoś mnie uszczypnie, bo nie wierzę . Spojrzałam na nią jakbym od dawna nie spotkała człowieka . Uśmiechnęła się do mnie i wtedy zauważyłam dlaczego tu jest . Moim oczom ukazała się Angel . Pewnie ją tu zaciągnęła , ale po co ?
- Hej ...
Po tej mojej bardzo długiej wypowiedzi podeszłam do dziewczyn . Dałam buziaka w policzek Angel , na powitanie . Spojrzałam na białowłosą . Nie pewnie ją przytuliłam . Czy powinnam ? Nie wiem ... Nie znałam jej dobrze i o ile mi wiadomo nie należała do moich ulubienic . Wolnym krokiem szłyśmy na zajęcia . Angel i Kate szły powoli i cały czas rozmawiały . Próbowałam je pospieszyć , ale na marne .
- Em ... Ja , chciałabym być trochę szybciej w szkole - zerknęłam na minę blondynki .
Nie była zachwycona . Widziałam, że się sztucznie uśmiecha, mimo to przyspieszyłam kroku . Po chwili już byłam w sali . Oczywiście Angel spóźniła się 10 minut . Po chwili przede mnie znowu powędrowała karteczka . Złapałam ją w rękę, była pusta . Odwróciłam ją na drugą stronę . Małymi literkami było tam coś napisane . Ledwo się doczytałam .
Kate, powiedziała, że mam ci powiedzieć, że będzie na CIEBIE czekać przed szkołą ..
Słowo 'Ciebie' wielkimi literami ? Czyżby Angel była zazdrosna ? Nie rozumiem dlaczego .. No tak, teraz ona była jej najlepszą przyjaciółką .. Chwila ... Czego chce ode mnie ta bezduszna, nieprzewidywalna, białowłosa dziewczyna ?! A może ja nie chcę jej widzieć na oczy ? Zerknęłam na twarz blondynki . Była jakby .. zawiedziona . Ugh ... Nienawidzę tej miny . Muszę się z nią spotkać, bo nie chcę zawieść Angel, ale jak to zrobię będzie zazdrosna . Co mam robić ? ..Po lekcjach, tak jak mówiła moja, nie wiem czy była, przyjaciółka, Kate czekała na mnie oparta o drzewo . Miała na sobie czarne spodnie , białe converse , granatowy luźny t-shirt i biały full cap . Wyglądała jak .. eh , nie wypowiem się na ten temat . Chwilę się zastanawiałam czy podejść do niej, ale po chwili zrobiłam to .
- Siema .
Przywitała się ze mną nawet nie odchodząc od dębu .
Po 15 minutach spacerowałyśmy po lesie . Nie odzywałyśmy się do siebie . No bo o czym mamy rozmawiać ? O miłości, szczęściu i przyjaźni ? Chyba nie sądzi . Pewnie nawet nie potrafi gadać o takich sprawach . Po tylko minutach, nawet nie wiem czy w ogóle umie mówić .
- Em .. mam do ciebie sprawę - o, a jednak umie - posłuchaj, co do Angel - śmieszna jest .. - zauważyłam, że jest trochę zazdrosna ...
- Co ? ..
- No . Ale nie o to chodzi - więc o co ? -chciałabym żebyś do nas dołączyła .
- Że co ?!
Nigdy bym nie pomyślała, że o to chodzi . Myślałam, że obydwie czujemy do siebie nienawiść .
- Tak, dobrze słyszałaś .
- Czemu .. akurat ja ?
- Angel jest słaba .. taka ... nie jak my - czy ja dobrze słyszałam ? 'My' ?
- I ?
- A ty jesteś twarda, mocna, taka jaka powinnaś być .
- Haha, śmieszna jesteś - przewróciłam oczami .
- Nie chcesz do nas dołączyć ?
- Nie .
- To dla ciebie duża szansa odmiany . Jesteśmy młodzi, korzystajmy z życia ! - rozstawiła szeroko ręce .
- No nie wiem .
Nie jestem pewna czy bym mogła zostawić moją przyjaciółkę . Ale ma rację .... muszę korzystać z życia . Co ja gadam, nie zostawię jej !
- Chociaż spróbuj .
- Eh .. No dobra - czy ja to powiedziałam ?
- Super ! - a jednak - Spotkamy się jutro o 18 przed studiem tatuażu na końcu ulicy przy której mieszkasz .
To tam jest jakieś studio ?
- Okej .
Nie wierzę ! Wprost nie wierzę ! Jak ja mogłam to zrobić ? Teraz zmienię się tak jak Angel . Od jutra będę miała kolczyki na ryju, pełno tatuaży , rozdarte ubrania i będę przeklinać co drugie słowo . A no i nie zapominajmy, że będę się szlajać po jakichś klubach pijąc olbrzymie ilości alkoholu . Nie mówię, że nie lubię wypić chociażby kieliszka wódki albo piwa na jakiejś imprezie, ale bez przesady . Na podjeździe zauważyłam mój samochód, cały upaćkany błotem . Co znaczy , że moja mama śmiała się nim przejechać, a no tak ! Zapomniałam powiedzieć, że posiadam samochód . Garbuska, z otwieranym dachem . Uwielbiam go i strasznie o niego dbam .
Piękny nieprawdaż ? Zbierałam na te auto mnóstwo czasu i nie wiem co bym zrobiła gdyby się zepsuł . Chociażby mała rysa, by spowodowała, że nieźle bym się wkurwiła . Wchodząc do domu uświadomiłam sobie, że trwa kolejna kłótnia . Gdy zatrzasnęłam, 'przez przypadek' , drzwi , dopiero wszystko ucichło . Zza ściany wychylił się mój ojciec , nie zwróciłam na niego uwagę i wbiegłam na górę po drodze ściągając buty i weszłam do mojego pokoju . Przebrałam się szybko w piżamę i powaliłam się na łóżku . Czas na wieczorne przemyślenia . Sięgnęłam po kartkę i długopis . Będę pisać plusy i minusy tego na co się zgodziłam . Hm .. najpierw plusy . Poznam nowych ludzi . Zdobędę nowe doświadczenia . Skorzystam z życia . To teraz minusy . Poświęcę więcej czasu na białowłosą i jej towarzystwo . Złe korzystanie z życia . Minimalna przewaga pozytywów . Ugh ... Zgniotłam kartkę i rzuciłam ją w kąt . Westchnęłam głośno . Czy ja na prawdę to zrobiłam ? Jestem załamana i jednocześnie wkurzona . Następnym razem mi przypomnijcie .. NIGDY WIĘCEJ NIE UFAĆ OSOBOM Z KOLOROWYMI WŁOSAMI ! A teraz pozwólcie, że zapadnę w krainie Morfeusza .
-------------------------------------------
Wiem, krótkie .
Wiem, badziewne .
Wiem, GÓNWO . :C
Ten rozdział mi jakoś nie wyszedł, ale mimo to ZAPRASZAM DO Czytania i KOMENTOWANIA ! :D <3
piątek, 3 stycznia 2014
Rozdział 1 - Kate .
Nigdy nie myślałam, że to powiem, ale ... miłość nie jest dla mnie . Właściwie to od czasu mojego zerwania z Andrew . Dopiero teraz mogę stwierdzić, że nie byliśmy dla siebie pisani . Wyglądaliśmy jak szczęśliwa para . Tak niestety nie było . Codziennie się kłóciliśmy .. a właściwie on ze mną . Zawsze miał do mnie jakieś pretensje . Nie rozumiejąc dlaczego . W końcu musiał nadejść ten dzień kiedy mu się postawie . Niestety wybrałam zły moment i w ogóle zły dzień . Były to walentynki, a on miał mi właśnie powiedzieć, że się przespał z inną . Po wielu zamienionych z nim zdaniach, skończyłam ten beznadziejny związek . To była jedna z najlepszych decyzji w moim życiu . Postanowiłam sobie coś .. Nigdy więcej nie chcę się zakochać ! To straszne uczucie nękało mnie przez 1 rok 6 miesięcy 4 tygodnie i 3 dni, ale kto by tam liczył . Teraz chcę zacząć życie od nowa, a mówiąc od nowa, mam na myśli od nowego dnia, bo przecież po co mam zmieniać całe życie przez jednego gnoja ? Więc zaczęłam nowy dzień od przemyśleń .. to teraz trzeba by było wstać ...
Przeczesałam włosy ręką i spojrzałam na zegarek . 7:15, jeśli zaraz nie wstanę nie wyrobię się . Podniosłam lekko głowę do góry . Zaczęłam ruch który miał mi pomóc wstać . Nie pomógł . Leżałam kolejne 10 minut aż w końcu do mojego pokoju wbiegła moja mama .
- Wstawaj ! Zaraz się spóźnisz !
Podeszła do mnie i ściągnęła ze mnie moją kochaną przyjaciółkę . Kołdrę . Iż kochałam spać , gdybym mogła przespałabym cały dzień, miesiąc a nawet życie żeby uniknąć wszelkich błędów . Spojrzałam na moją matkę z oburzeniem . Jedyny związek jaki był , lub nawet jest , szczęśliwy to mój związek z łóżkiem . Nie chciałam żeby jedna osoba mi go przerwała . No, ale trudno . Przyszła ta minuta w której się podniosłam i skierowałam do łazienki, nie unikając morderczego wzroku mojej rodzicielki . Prawie czołgając się dotarłam do pomieszczenia, w którym mogłam się odświeżyć . Wydawało mi się, że o czymś zapomniałam . Wyrzuciłam tą myśl z mojej głowy i zaczęłam myć moje zęby . Przyglądałam się bacznie mojej twarzy . Miałam podkrążone oczy od przemęczenia i byłam blada od niewyspania . Zerknęłam na włosy . Były rozczochrane , ponieważ od niedawna wiem, że kiedy śpię nie potrafię uleżeć w miejscu, bez ruchu . Kręcę się i wiercę , dlatego moje włosy wyglądają tak, a nie inaczej . Opłukałam usta i wzięłam szybki prysznic . Gdy wyszłam owinęłam się szybko fioletowym, puchatym ręcznikiem i stanęłam na środku łazienki . Dopiero teraz mi się przypomniało czego zapomniałam . Wziąć ubrań z garderoby ! Pobiegłam w ręczniku do pokoju . Biegłam , ponieważ ktoś był tak miły i wyłączył mi ciepłą wodę więc nie było za ciepło dlatego szybko przemieściłam się do mojego pokoju . Był dość duży, ściany miał białe, a na środku stało wielkie łóżko, z którego byłam dumna . Miało kolor fioletowy , na nim były tego samego koloru poduszki . Chociaż nie zabrakło też białych i czarnych . Reszta mebli także była fioletowa . Uwielbiałam ten kolor . Jednak jak będę starsza i dalej będę mieszkać z rodzicami, zmienię kolorystykę . Zważając na moją sytuację czasową nie powinnam myśleć teraz o takich rzeczach . Była 7 30, a ja dalej w rozsypce . Poszłam do garderoby i wyciągnęłam ten strój : http://stylistki.pl/niestety-ale-do-szkoly-c-d-245992/ . Chciałam ubrać sukienkę, ale nie było na to odpowiedniej pogody . To, że jestem leniwa i lubię sobie pospać to nie znaczy, że nie mogę się porządnie ubrać . Odziałam się w to i już miałam wychodzić kiedy usłyszałam głos matki .
- A zjeść to już nie łaska ?
Westchnęłam i poszłam do kuchni . Nie była zbyt wielka, ale dzięki tym meblom zdawała się ogromna . I na dodatek była biała co dawało jej jeszcze większych rozmiarów . Zrobiłam sobie chleba z nutellą i wybiegłam z sznytką z domu, przy drzwiach mówiąc krótkie 'cześć!' . Idąc przez chodnik i jedząc 'śniadanie' usłyszałam za sobą kroki . Nie zdążyłam się odwrócić i mało co nie zadławiłam się gdy osoba idąca za mną zakryła mi oczy .
- Em ... nie wiem ... mam nadzieję, że Angel .
- No pewnie głuptasie ! - odkryła mi oczy i ujrzałam rozradowaną twarzyczkę mojej przyjaciółki .
Co za pocieszna osóbka ! Uśmiechnęłam się i przytuliłam ją .
- Dzisiaj jakoś późno się obudziłaś .
Na mojej twarzy pojawił się grymas .
- Miałam problemy ze wstawaniem .
Od razu pomyślałam o moich porannych przemyśleniach . Niestety osoba która zaszczyciła się mieszkać dzisiaj rano w mojej głowie chodzi z nami do szkoły . Jestem za 'stara' na liceum, ale nie jest za późno, ani za wcześnie na studia . Moi rodzice mnie tam wysłali żeby mnie 'edukować' . Nie spieszyło mi się tu , ale jak mus to mus . Z resztą Angel też tu chodzi więc to daje mi jeszcze większą satysfakcję, ale że przebywa tu Andrew to nie może mi dać spokoju . Spojrzałam na moją przyjaciółkę . Miała na sobie szare podarte spodnie i czarną bluzę oraz torbę tego samego koloru . Nie rozumiem , gdzie się podziały te jej jaskrawe kolory ? Jej przewiewne sukienki i obcisłe legginsy . Eleganckie stroje i piękne torby, które tak uwielbiała . Pastelowe kolory - jej ulubione . Kochała też jaskrawą żółć i pomarańcz, a także róż . Gdzie on się podział ? Przez to, że poznała jakąś dziwną dziewczynę , której nawet imienia nie znam . Całkowicie się zmieniła ! Spędza więcej czasu z tą ... dziewczyną . Nie poznaję jej . Charakter też się już nie długo zmieni, a nawet teraz jej osobowość ulega zmianie . Prowokuje coraz więcej kłótni, a ostatnio myślała o tatuażu na całe plecy z wielką płonącą czaszką . Na szczęście wybiłam jej to z głowy .. do czasu . W końcu dotarłyśmy do budynku . Weszłyśmy szybko do szkoły i udałyśmy się na zajęcia .
Na jednym z wykładów przysunęła się do mnie mała karteczka .
Przeczesałam włosy ręką i spojrzałam na zegarek . 7:15, jeśli zaraz nie wstanę nie wyrobię się . Podniosłam lekko głowę do góry . Zaczęłam ruch który miał mi pomóc wstać . Nie pomógł . Leżałam kolejne 10 minut aż w końcu do mojego pokoju wbiegła moja mama .
- Wstawaj ! Zaraz się spóźnisz !
Podeszła do mnie i ściągnęła ze mnie moją kochaną przyjaciółkę . Kołdrę . Iż kochałam spać , gdybym mogła przespałabym cały dzień, miesiąc a nawet życie żeby uniknąć wszelkich błędów . Spojrzałam na moją matkę z oburzeniem . Jedyny związek jaki był , lub nawet jest , szczęśliwy to mój związek z łóżkiem . Nie chciałam żeby jedna osoba mi go przerwała . No, ale trudno . Przyszła ta minuta w której się podniosłam i skierowałam do łazienki, nie unikając morderczego wzroku mojej rodzicielki . Prawie czołgając się dotarłam do pomieszczenia, w którym mogłam się odświeżyć . Wydawało mi się, że o czymś zapomniałam . Wyrzuciłam tą myśl z mojej głowy i zaczęłam myć moje zęby . Przyglądałam się bacznie mojej twarzy . Miałam podkrążone oczy od przemęczenia i byłam blada od niewyspania . Zerknęłam na włosy . Były rozczochrane , ponieważ od niedawna wiem, że kiedy śpię nie potrafię uleżeć w miejscu, bez ruchu . Kręcę się i wiercę , dlatego moje włosy wyglądają tak, a nie inaczej . Opłukałam usta i wzięłam szybki prysznic . Gdy wyszłam owinęłam się szybko fioletowym, puchatym ręcznikiem i stanęłam na środku łazienki . Dopiero teraz mi się przypomniało czego zapomniałam . Wziąć ubrań z garderoby ! Pobiegłam w ręczniku do pokoju . Biegłam , ponieważ ktoś był tak miły i wyłączył mi ciepłą wodę więc nie było za ciepło dlatego szybko przemieściłam się do mojego pokoju . Był dość duży, ściany miał białe, a na środku stało wielkie łóżko, z którego byłam dumna . Miało kolor fioletowy , na nim były tego samego koloru poduszki . Chociaż nie zabrakło też białych i czarnych . Reszta mebli także była fioletowa . Uwielbiałam ten kolor . Jednak jak będę starsza i dalej będę mieszkać z rodzicami, zmienię kolorystykę . Zważając na moją sytuację czasową nie powinnam myśleć teraz o takich rzeczach . Była 7 30, a ja dalej w rozsypce . Poszłam do garderoby i wyciągnęłam ten strój : http://stylistki.pl/niestety-ale-do-szkoly-c-d-245992/ . Chciałam ubrać sukienkę, ale nie było na to odpowiedniej pogody . To, że jestem leniwa i lubię sobie pospać to nie znaczy, że nie mogę się porządnie ubrać . Odziałam się w to i już miałam wychodzić kiedy usłyszałam głos matki .
- A zjeść to już nie łaska ?
Westchnęłam i poszłam do kuchni . Nie była zbyt wielka, ale dzięki tym meblom zdawała się ogromna . I na dodatek była biała co dawało jej jeszcze większych rozmiarów . Zrobiłam sobie chleba z nutellą i wybiegłam z sznytką z domu, przy drzwiach mówiąc krótkie 'cześć!' . Idąc przez chodnik i jedząc 'śniadanie' usłyszałam za sobą kroki . Nie zdążyłam się odwrócić i mało co nie zadławiłam się gdy osoba idąca za mną zakryła mi oczy .
- Em ... nie wiem ... mam nadzieję, że Angel .
- No pewnie głuptasie ! - odkryła mi oczy i ujrzałam rozradowaną twarzyczkę mojej przyjaciółki .
Co za pocieszna osóbka ! Uśmiechnęłam się i przytuliłam ją .
- Dzisiaj jakoś późno się obudziłaś .
Na mojej twarzy pojawił się grymas .
- Miałam problemy ze wstawaniem .
Od razu pomyślałam o moich porannych przemyśleniach . Niestety osoba która zaszczyciła się mieszkać dzisiaj rano w mojej głowie chodzi z nami do szkoły . Jestem za 'stara' na liceum, ale nie jest za późno, ani za wcześnie na studia . Moi rodzice mnie tam wysłali żeby mnie 'edukować' . Nie spieszyło mi się tu , ale jak mus to mus . Z resztą Angel też tu chodzi więc to daje mi jeszcze większą satysfakcję, ale że przebywa tu Andrew to nie może mi dać spokoju . Spojrzałam na moją przyjaciółkę . Miała na sobie szare podarte spodnie i czarną bluzę oraz torbę tego samego koloru . Nie rozumiem , gdzie się podziały te jej jaskrawe kolory ? Jej przewiewne sukienki i obcisłe legginsy . Eleganckie stroje i piękne torby, które tak uwielbiała . Pastelowe kolory - jej ulubione . Kochała też jaskrawą żółć i pomarańcz, a także róż . Gdzie on się podział ? Przez to, że poznała jakąś dziwną dziewczynę , której nawet imienia nie znam . Całkowicie się zmieniła ! Spędza więcej czasu z tą ... dziewczyną . Nie poznaję jej . Charakter też się już nie długo zmieni, a nawet teraz jej osobowość ulega zmianie . Prowokuje coraz więcej kłótni, a ostatnio myślała o tatuażu na całe plecy z wielką płonącą czaszką . Na szczęście wybiłam jej to z głowy .. do czasu . W końcu dotarłyśmy do budynku . Weszłyśmy szybko do szkoły i udałyśmy się na zajęcia .
Na jednym z wykładów przysunęła się do mnie mała karteczka .
Chcesz dzisiaj poznać Kate ?
Spojrzałam na Angel . Jej wzrok powędrował na karteczkę . Spojrzałam na wykładowcę . Podsunęłam kartkę przed siebie i odpisałam .
Kogo ?
Podałam jej nasz liścik . Boże, nie pamiętam kiedy ostatnio tak pisałam . Chyba w liceum a może nawet w gimnazjum . Widziałam jak moja przyjaciółka odpisuje i w końcu podaje mi naszą konwersację .
Podałam jej nasz liścik . Boże, nie pamiętam kiedy ostatnio tak pisałam . Chyba w liceum a może nawet w gimnazjum . Widziałam jak moja przyjaciółka odpisuje i w końcu podaje mi naszą konwersację .
No tą dziewczynę o której ci opowiadałam .
Czy to dobry pomysł ? Nie wiem czy chcę poznać osobę, która tak zmieniła moją kochaną przyjaciółkę . Nie jestem pewna czy chcę stanąć z nią twarzą w twarz . Ale raz się żyje .
Dobra, kiedy ?
Dałam Angel karteczkę . Odwróciłam do niej głowę . Zrobiła to samo i się uśmiechnęła .
- Czy to takie ważne żeby przeszkadzać innym na wykładzie ? - usłyszałam głos wykładowcy .
- Nie, przepraszam - wyprostowałam się i cała zaczerwieniłam .
- Dokończymy to później - szepnęłam do blondynki .
Po kilku godzinach lekcji w końcu mogłam wrócić do domu .
- To idziesz ?
- Teraz ?
- No chodź, fajna jest .
Uśmiechnęła się szeroko . Delikatnie odwzajemniłam uśmiech . Nie byłam pewna czy jest on do końca szczery . Wzruszyłam ramionami i napisałam tylko mamie, że się spóźnię, bo idę się przejść z Angel . Odpisała 'Okej' . Blondynka zaprowadziła mnie do parku, w miejsce gdzie praktycznie nikogo nie było . Poprawka, na prawdę nikogo nie było . Gdzieś na końcu, była stara ławka , śrubki w niej były zardzewiałe . Na niej siedziała dziewczyna , miała białe włosy . O dziwo się do niej zbliżałyśmy .
- Hej Kate ! - dziewczyna wyjęła białe słuchawki z uszu .
- O, Angel !
Dziewczyna podeszła do nas i przytuliła moją przyjaciółkę . Dziwnie się czułam . Obca dziewczyna przytulała moją Angel . Właściwie ona ją znała, ja nie i jej nie ufałam . W końcu stanęła przede mną . Zastanawiała się chyba co zrobić . Zmierzyła mnie wzrokiem od stóp do czubka głowy . Na mojej twarzy pojawił się grymas . Wystawiła przed siebie rękę .
- Kate .
Uśmiechnęła się . Było można od razu zobaczyć, że sztucznie . Patrzyłam na jej rękę . Była blada i chuda . Można było się spodziewać . Na prawej ręce miała jakiś sznurek . Chwila .. nie to była bransoletka . Zerknęłam znowu na jej twarz . Spojrzała się na mnie jakby pytała 'O co chodzi ?' . Niepewnie wyciągnęłam rękę ku jej .
- Lauren .
Uniosła lekko kąciki ust i usiadłyśmy we trójkę na ławce .
Rozmawiały ze trzy godziny . Ja tylko się wsłuchiwałam w ich słowa . Rozmawiały coś o jakichś chłopakach i obgadywały jakieś dziewczyny . Nie mogła ze mną o tym porozmawiać ? A obgadywanie nie było jej codziennością . Nigdy tego nie robiła . W końcu wyciągnęłam telefon z małej kieszonki z torby .
- Angel ... Muszę już iść .
Tak na prawdę nie musiałam . Mogłam siedzieć ile chcę, ale nie mogłam już wytrzymać w towarzystwie tej ... białowłosej .
- Która jest godzina ?
Spojrzałam jeszcze raz na zegarek w telefonie .
- 18:36 .
- Zostań jeszcze, jest fajnie .
Ciekawe dla kogo, bo na pewno nie dla mnie .
- Ja już pójdę, pa kochanie .
Dałam jej buziaka w policzek na pożegnanie .
- Cześć Kate - rzuciłam do dziewczyny siedzącej obok niej i odeszłam .
W drodze do domu kopałam jakiś mały kamyk . Nie mogłam uwierzyć, że moja najlepsza przyjaciółka tak bardzo oddaliła się ode mnie w ciągu kilku dni . Chciałam żeby było jak dawniej . Wtedy jak wydzwaniałyśmy na przypadkowe numery i mówiłyśmy do wszystkich 'Kocham cię skarbie' . Nie zapomnę dnia kiedy się poznałyśmy . To był przypadek . Ja byłam nowa w klasie, ona mnie przygarnęła . Nie odzywała się do mnie za dużo, myślałam, że mnie nie lubi . Pewnego dnia na korytarzu na siebie wpadłyśmy , wypadł jej zeszyt, chyba pamiętnik i w nim było napisane 'Każdy mnie nienawidzi' . Od tamtego czasu jesteśmy przyjaciółkami .. A raczej byłyśmy . Chcę ją odzyskać . Jednak nie teraz . Teraz ja idę spać . Muszę odespać dzisiejszy dzień . Łóżeczko , powracam ! Otworzyłam drzwi . Na środku salonu zobaczyłam kłócących się rodziców . Właśnie, salon . Jest duży, ma dwie białe ściany i dwie brązowe . Mniej więcej na środku była brązowa kanapa . Przed nią stał stolik , a jeszcze przed nim szafka z telewizorem . Po drugiej stronie salonu, pod ścianą stała szafa z kolekcją serwisów z porcelany mojej rodzicielki . A tuż za kanapą stali moi rodzice, nie wiem o co się tak wykłócali, ale brzmieli głośno . Gdy weszłam na próg pomieszczenia, w którym się znajdowali, ucichli .
- Nie, nie kontynuujcie .
Poszłam jak gdyby nigdy nic do kuchni i sięgnęłam do lodówki .
- Kochanie chodź tu !
Głos mamy zadźwięczał mi w uszach . Wyjęłam obiad , odgrzałam sobie i poszłam do matki .
- Co ?
- Przepraszamy za to, co tu zastałaś .
Mój ojciec usiadł obok mnie i spojrzał mi w oczy . Zwróciłam wzrok na miskę z obiadem i po prostu jadłam .
- Nie przyzwyczaiłam się, że się kłócicie .
- To był jeden jedyny raz .
- A mogę wiedzieć o co się kłóciliście ?
Rodzice spojrzeli po sobie . Długo się zastanawiali . Tak długo, że zdążyłam zjeść .
- To już ... nasza sprawa .
- Nawet nie możecie mi powiedzieć o co poszło , nie jestem już małą dziewczynką .
Wstałam , zaniosłam naczynie do zmywarki i pobiegłam na górę . Przebrałam się, a brudne ubrania dałam do prania . Usiadłam na krawędzi łóżka . Na moje kolana wskoczył mój kot . Ma chyba jakieś wyczucie, radar czy coś, na problemy . Przychodzi zawsze gdy dzieje się coś złego ... nie koniecznie złego, ale .... coś innego, coś co zazwyczaj się nie dzieje . Niestety nie jest jedynym kotem w tym domu . I jeszcze gorzej ... a ja nie jestem jedynym właścicielem kota w tym domu . Drzwi do mojego pokoju lekko się uchyliły .
- Spadaj David ! - spojrzałam gniewnie na brata .
Nie chciałam żeby tu był w tej chwili . Chce się zatopić w śnie . Sięgnęłam po poduszkę i rzuciłam nią prosto w niego . Pogłaskałam kota i ułożyłam się wygodnie w łóżku . Dzień pełen wrażeń a ja go tak kończę . W ciepłym łóżku pod moją ulubioną kołdrą , z piękna melodią krzyków moich rodziców .
-----------------------------------------------------
I jak tam pierwszy rozdział ? ;3 Nie jest idealny i za ciekawy , ale później akcja się rozkręci . Zapraszam do komentowania, to motywuje i nawet nie wiecie jak ! :D
- Czy to takie ważne żeby przeszkadzać innym na wykładzie ? - usłyszałam głos wykładowcy .
- Nie, przepraszam - wyprostowałam się i cała zaczerwieniłam .
- Dokończymy to później - szepnęłam do blondynki .
Po kilku godzinach lekcji w końcu mogłam wrócić do domu .
- To idziesz ?
- Teraz ?
- No chodź, fajna jest .
Uśmiechnęła się szeroko . Delikatnie odwzajemniłam uśmiech . Nie byłam pewna czy jest on do końca szczery . Wzruszyłam ramionami i napisałam tylko mamie, że się spóźnię, bo idę się przejść z Angel . Odpisała 'Okej' . Blondynka zaprowadziła mnie do parku, w miejsce gdzie praktycznie nikogo nie było . Poprawka, na prawdę nikogo nie było . Gdzieś na końcu, była stara ławka , śrubki w niej były zardzewiałe . Na niej siedziała dziewczyna , miała białe włosy . O dziwo się do niej zbliżałyśmy .
- Hej Kate ! - dziewczyna wyjęła białe słuchawki z uszu .
- O, Angel !
Dziewczyna podeszła do nas i przytuliła moją przyjaciółkę . Dziwnie się czułam . Obca dziewczyna przytulała moją Angel . Właściwie ona ją znała, ja nie i jej nie ufałam . W końcu stanęła przede mną . Zastanawiała się chyba co zrobić . Zmierzyła mnie wzrokiem od stóp do czubka głowy . Na mojej twarzy pojawił się grymas . Wystawiła przed siebie rękę .
- Kate .
Uśmiechnęła się . Było można od razu zobaczyć, że sztucznie . Patrzyłam na jej rękę . Była blada i chuda . Można było się spodziewać . Na prawej ręce miała jakiś sznurek . Chwila .. nie to była bransoletka . Zerknęłam znowu na jej twarz . Spojrzała się na mnie jakby pytała 'O co chodzi ?' . Niepewnie wyciągnęłam rękę ku jej .
- Lauren .
Uniosła lekko kąciki ust i usiadłyśmy we trójkę na ławce .
Rozmawiały ze trzy godziny . Ja tylko się wsłuchiwałam w ich słowa . Rozmawiały coś o jakichś chłopakach i obgadywały jakieś dziewczyny . Nie mogła ze mną o tym porozmawiać ? A obgadywanie nie było jej codziennością . Nigdy tego nie robiła . W końcu wyciągnęłam telefon z małej kieszonki z torby .
- Angel ... Muszę już iść .
Tak na prawdę nie musiałam . Mogłam siedzieć ile chcę, ale nie mogłam już wytrzymać w towarzystwie tej ... białowłosej .
- Która jest godzina ?
Spojrzałam jeszcze raz na zegarek w telefonie .
- 18:36 .
- Zostań jeszcze, jest fajnie .
Ciekawe dla kogo, bo na pewno nie dla mnie .
- Ja już pójdę, pa kochanie .
Dałam jej buziaka w policzek na pożegnanie .
- Cześć Kate - rzuciłam do dziewczyny siedzącej obok niej i odeszłam .
W drodze do domu kopałam jakiś mały kamyk . Nie mogłam uwierzyć, że moja najlepsza przyjaciółka tak bardzo oddaliła się ode mnie w ciągu kilku dni . Chciałam żeby było jak dawniej . Wtedy jak wydzwaniałyśmy na przypadkowe numery i mówiłyśmy do wszystkich 'Kocham cię skarbie' . Nie zapomnę dnia kiedy się poznałyśmy . To był przypadek . Ja byłam nowa w klasie, ona mnie przygarnęła . Nie odzywała się do mnie za dużo, myślałam, że mnie nie lubi . Pewnego dnia na korytarzu na siebie wpadłyśmy , wypadł jej zeszyt, chyba pamiętnik i w nim było napisane 'Każdy mnie nienawidzi' . Od tamtego czasu jesteśmy przyjaciółkami .. A raczej byłyśmy . Chcę ją odzyskać . Jednak nie teraz . Teraz ja idę spać . Muszę odespać dzisiejszy dzień . Łóżeczko , powracam ! Otworzyłam drzwi . Na środku salonu zobaczyłam kłócących się rodziców . Właśnie, salon . Jest duży, ma dwie białe ściany i dwie brązowe . Mniej więcej na środku była brązowa kanapa . Przed nią stał stolik , a jeszcze przed nim szafka z telewizorem . Po drugiej stronie salonu, pod ścianą stała szafa z kolekcją serwisów z porcelany mojej rodzicielki . A tuż za kanapą stali moi rodzice, nie wiem o co się tak wykłócali, ale brzmieli głośno . Gdy weszłam na próg pomieszczenia, w którym się znajdowali, ucichli .
- Nie, nie kontynuujcie .
Poszłam jak gdyby nigdy nic do kuchni i sięgnęłam do lodówki .
- Kochanie chodź tu !
Głos mamy zadźwięczał mi w uszach . Wyjęłam obiad , odgrzałam sobie i poszłam do matki .
- Co ?
- Przepraszamy za to, co tu zastałaś .
Mój ojciec usiadł obok mnie i spojrzał mi w oczy . Zwróciłam wzrok na miskę z obiadem i po prostu jadłam .
- Nie przyzwyczaiłam się, że się kłócicie .
- To był jeden jedyny raz .
- A mogę wiedzieć o co się kłóciliście ?
Rodzice spojrzeli po sobie . Długo się zastanawiali . Tak długo, że zdążyłam zjeść .
- To już ... nasza sprawa .
- Nawet nie możecie mi powiedzieć o co poszło , nie jestem już małą dziewczynką .
Wstałam , zaniosłam naczynie do zmywarki i pobiegłam na górę . Przebrałam się, a brudne ubrania dałam do prania . Usiadłam na krawędzi łóżka . Na moje kolana wskoczył mój kot . Ma chyba jakieś wyczucie, radar czy coś, na problemy . Przychodzi zawsze gdy dzieje się coś złego ... nie koniecznie złego, ale .... coś innego, coś co zazwyczaj się nie dzieje . Niestety nie jest jedynym kotem w tym domu . I jeszcze gorzej ... a ja nie jestem jedynym właścicielem kota w tym domu . Drzwi do mojego pokoju lekko się uchyliły .
- Spadaj David ! - spojrzałam gniewnie na brata .
Nie chciałam żeby tu był w tej chwili . Chce się zatopić w śnie . Sięgnęłam po poduszkę i rzuciłam nią prosto w niego . Pogłaskałam kota i ułożyłam się wygodnie w łóżku . Dzień pełen wrażeń a ja go tak kończę . W ciepłym łóżku pod moją ulubioną kołdrą , z piękna melodią krzyków moich rodziców .
-----------------------------------------------------
I jak tam pierwszy rozdział ? ;3 Nie jest idealny i za ciekawy , ale później akcja się rozkręci . Zapraszam do komentowania, to motywuje i nawet nie wiecie jak ! :D
środa, 1 stycznia 2014
Prolog .
Z pozoru normalna dziewczyna . Ma rodzinę , przyjaciółkę . Pod tym
względem zwyczajna nastolatka . Jednak przez znajomą przyjaciółki jej
życie zmienia się o 360 stopni . Czy wejście w złe towarzystwo może aż
tak zmienić życie ? Niby nie , ale jednak tak . Poznaje dziewczynę która
ją wprowadza w inny świat, a także chłopaka ... innego niż jej
pozostali znajomi . Jak będzie wyglądała jej przyszłość ? Oddala się od
przyjaciółki i od rodziny . Zmienia swój charakter i wygląd . Co się
dalej z nią stanie ? Nikt chyba tego nie wie ...
Bohaterowie .
Lauren (czyt. Loren) Anderson .
Wiek: 20 lat
Mieszka z dwojgiem rodziców (matka: Ann, ojciec: Thomas) i bratem Davidem (czyt. Dejvidem)
Wiek: 20 lat
Mieszka z dwojgiem rodziców (matka: Ann, ojciec: Thomas) i bratem Davidem (czyt. Dejvidem)
Zdjęcie z jej byłym .

Z jej kotem Shadow'em (czyt. Szadołem)
Angel (czyt. Andżel) Stewart (czyt. Stjułart)
Wiek: 20 lat
Mieszka z matką (Emily)
Wiek: 20 lat
Mieszka z matką (Emily)

Zdjęcie gdy miała 18 lat
Zdjęcie zrobione gdy miał 19 lat .
David (czyt. Dejvid) Anderson
Wiek: 21 lat
Mieszka z matką (Ann), ojcem (Thomas) i siostrą Lauren .
David (czyt. Dejvid) Anderson
Wiek: 21 lat
Mieszka z matką (Ann), ojcem (Thomas) i siostrą Lauren .
Z jego kotem Ivanem .
Louis Tomlinson .*
Wiek: 22 lata
Mieszka sam .
Zdjęcie gdy miała 18 lat .
Kate (czyt. Kejt) Whitman (czyt. Łitman)
Wiek: 20 lat
Mieszka z ciotką .
Z natapirowanymi włosami
Louis Tomlinson .*
Wiek: 22 lata
Mieszka sam .
Zdjęcie gdy miała 18 lat .
Kate (czyt. Kejt) Whitman (czyt. Łitman)
Wiek: 20 lat
Mieszka z ciotką .
Z natapirowanymi włosami
* W tym opowiadaniu One Direction nie istnieje i wszystko z nim związane . Louis nie ma także dziewczyny .. Tutaj ta postać jest inna .
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















